OPISY MECZY WYJAZDOWYCH

25.08.2002 r (NIEDZIELA) godz.17
Jedlinianka Jedlina Zdrój - GÓRNIK WAŁBRZYCH 0-3 (0-2)

Mecz w Jedlinie był pierwszym oficjalnym ligowym spotkaniem jakie rozegrał Górnik od momentu wycofania się. Ostatni raz piłkarzy KSG mieliśmy okazję oglądać na wyjeździe ze Spartą Świdnica w listopadzie 2001 roku. Tak więc od tego momentu minęło sporo czasu bo ,aż 10 miesięcy. Znalazł się sponsor ,które wyłożył kilka złotych na Górnika. Według gazet i ogólnych zapowiedzi Górnik ma powrócić do lepszych lig i w obecnym sezonie jest jednym z głównych faworytów do awansu. Wracając do samego meczu to czekano na niego długo, bo nie ma to jak nasz Górnik. Zjeżdżaliśmy tam na różne sposoby. Był duży bus ( około 30 osobowy), kilka aut, 1 taxi, podróżowano także prywatną linią busową, pociągiem. Był też osobnik co dostał się na stopa ,a także 3 kiboli ,którzy udali się tam na ...rowerach! Można powiedzieć ,że łącznie w Jedlinie pojawiło się nas około 100. Wspomagało nas 3 kiboli Slavii, 2 z Gwardii Koszalin oraz 1 z GKS-u Tychy. Poza tym pojawili się także kibice z Kudowy Zdroju, Świdnicy, Gorc, Mieroszowa i 1 z Wrocławia. Nie można w tym gronie także pominąć czołowego i jedynego kibica KSG z Jedliny ,który na owym spotkaniu podkręcał doping swą pieśnią "Hej Górnik gol!". Rozwiesiliśmy (tzn. położyliśmy na górce) 2 flagi Górnika oraz 1 małą Gwardii. Pod koniec meczu uaktywnił się "M" ze Świdnicy ,który pamiętał ostatnią wizytę Ojca Świętego w Polsce ,co zaowocowało repertuarem kościelnych pieśni. Doping na tym meczu był prowadzony sporadycznie. Po wygranym meczu piłkarze dziękują nam oklaskami za przybycie. Cieszy nas ,że Górnik wygrał ,lecz wiele osób musi przyznać, że jak na faworyta do awansu to wcale nie zachwycili.

04.09.2002 r (ŚRODA) godz. 17
PP Orzeł II Mieroszów - GÓRNIK WAŁBRZYCH 0-3 (0-1)

Mecze pucharowe są olewane przez prawie wszystkie ekipy w kraju, więc zazwyczaj odbija się to na frekwencji. Do Mieroszowa nie jest daleko. Nyski liniowe kursują co chwilę. Są PKS-y. Nikt nie spodziewał się ilości kiboli KSG rzucającej na kolana. W dodatku o tym meczy nie wiedziało zbyt wiele osób. W sumie dotarło nas tam dokładnie 18. Część nyskami, a część pociągiem ( oczywiście na przypał). Było też 1 auto. W Mieroszowie spokój. Rozwiesiliśmy 1 flagę. Nie prowadziliśmy dopingu, ponieważ nikomu się nie chciało. Górnik łatwo wygrał 0-3 i takim wynikiem zakończył się mecz. Po meczu wracaliśmy różnie. Część nyskami, a część z buta... Niektórym z nich udało się złapać stopa ,a niektórym nie. W Wałbrzychu byli przed 22. Wyjazd bez historii.

08.09.2002 r (NIEDZIELA) godz. 17
Venus Nowice - GÓRNIK WAŁBRZYCH 1-2 (0-0)

Nowice to taka malutka wioseczka leżąca nieopodal Jaworzyny Śląskiej. Dojazdu autobusowego nie ma tam żadnego. Pozostały jedynie busy i auta. Chętni na pociąg mieli utrudnione zadanie ,ponieważ dojeżdżał on tylko i wyłącznie do Jaworzyny ,a dalej ( czyli około 5-6 km) trzeba przejść o własnych nogach. Mecz był rozgrywany o 17. Kilka dni przed meczem poszła plotka ,że mecz jest o 11 ,lecz udało się ją wyprostować. Niestety nie do wszystkich to doszło i 2 fanów KSG było w Nowicach już o 11. Nie opłacało im się wracać i zostali ,aż do meczu. Łącznie w Nowicach pojawiło się nas około 70-80. Wywiesiliśmy także 1 flagę "Gods of War". Większość z tej liczby przybyła na ten mecz samochodami. Pociągowych było około 20-25. Jak zwykle dobrze ilościowo pokazują się kibice Górnika spoza Wałbrzycha. Najliczniejszy był FC Jaworzyna, który niemal w całości przyszedł na piechotkę. Poza tym widziani byli mieszkańcy Świdnicy, Mieroszowa, Gorc. Fanatyk KSG z Wrocławia wysiadł w Żarowie i stamtąd z buta przeszedł około 10 km. Wracając do meczu to nie było to porywające widowisko. Boisko położone w polu. Sporo na nim górek było. W dodatku słabo skoszone. Jakieś 3 metry od boiska było ogrodzenie ,a w nim kury na grzędach znoszące jajka, koguty, kaczki itp. pierdoły. Zapach gnoju czy też nawozu unosił się nad całą wsią, strasznie ciachały komary. Ot taki wiejski klimacik. Przed meczem skrojono miotłę którą odpalono jako racę. Dopingowaliśmy troszeczkę naszych piłkarzy. Sędzia w chuja walił jak zorro. W obawie o jego zdrowie ktoś wezwał psiarnię. 1 raz widzieliśmy psiaków na a klasie. Przyjechały 2 polonezy i 1 kabaryna. Łącznie 6 dogów. W 2 połowie ktoś rzucił w liniowego kapslem. Ten od razu rozkręcił aferę i mecz przerwano. Zaczął strzelać z ucha do głównego jak go tam nie wyzywają i co mu nie zrobią. W takim obrocie sprawy podjechały przez boisko psy. Coś tam poburzyły ,lecz w momencie, gdy chwycili jednego z nas za szyję rozpoczęła się szarpanina. Po krótkiej chwili psiaki dały sobie spokój. Dostali kilka chujów, wbiliśmy im też kory i odjechali przy owacji "Zawsze i wszędzie..!". Będące na meczu wieśniaki były w szoku. Piłkarze KSG ledwo ,co wymęczyli zwycięstwo podobnie jak Polacy dzień wcześniej w San Marino strzelając bramki dopiero w końcówce. Powrót do domu spokojny. Samochodowi byli około 19:30 natomiast pociągowi mieli chwilę po meczu pociąg . Do stacji wszyscy doszli planowo. Jednak po przyjeździe pociągu z Wrocławia wypatrzono 2 typów. Akurat tego dnia Śląsk grał z Koninem ,więc padło podejrzenie ,że owi pasażerowie wracają właśnie z meczu. 1 okazał się starym dziadkiem ,więc go zostawiono. 2 załapał się na oklep. Po sprawdzeniu zawartości plecaka okazało się ,że nie był to kibol tylko zwyczajny podróżny. Później zrobiło się nieciekawie ,bo przyjechały psy. Większości z nas udało się jakoś skryć. Niestety 1-go pokręcili i będzie miał z tego tytułu nieprzyjemności.

11.09.2002 r (ŚRODA) godz. 16:30
PP KS Walim - GÓRNIK WAŁBRZYCH 1-7

Ten mecz PP został rozegrany znienacka. W ogóle o PP nie informują gazety, a także cokolwiek w klubie dowiedzieć się jest trudno. Dojazd do Walimia nie jest najgorszy. Akurat nie ma tam pociągów ,ale za to jeżdżą nyski i PKS-y. W sumie w środowe popołudnie dotarło do Walimia 22 fanów Górnika. W tym było kilku fanów ze Świdnicy. Rozwiesiliśmy 1 flagę. Miejscowy klub w poprzednim sezonie poleciał z a klasy i chciał się pokazać. Niestety nie wyszło im to najlepiej , bo po bodajże 15 minutach było 0-4. Dopingu na tym meczu nie było prawie w ogóle. Cieszy kolejne zwycięstwo i przejście do dalszej fazy rozgrywek o PP.

15.09.2002 r (NIEDZIELA) godz.17
Sudety Dziećmorowice - GÓRNIK WAŁBRZYCH 0-1 (0-1)

Kolejny "wyjazd" wypadł nam do Dziećmorowic. Od rana panowała chujowa pogoda. Tego dnia "Karki" grały wyjazdowe Wrocławiu na Śląsku II ,co wiązało się przejazdem przez Wałbrzych. Planowaliśmy dobrać im się do skóry ,ale najpierw trzeba było obczaić czy w ogóle jadą, a jeżeli tak to w ilu. Pierwszy pasujący z dojazdem pociąg był idealnie pusty. Na pewno żadna grupa nim nie przemieszczała się. 2 a zarazem ostatni pociąg był także puściuteńki. Było pewne ,że zaliczają kolejne zero. Około 15 otrzymaliśmy telefon z infem ,że nikt nie pojechał . Od razu poinformowali, żebyśmy nie jechali za 2 tygodnie do Świdnicy bo i tak nikt nie przyjedzie. No nareszcie konkretnie się sprecyzowali. Chociaż człowiek nie będzie się wkurwiał i na darmo jechał. Dziećmorowice są położone nieopodal Wałbrzycha. Można jechać tam autobusem miejskim linii nr 5 na ostatni przystanek, a następnie z buta uderzyć z 3 km. Część fanatyków wybrało taki transport na ten mecz. Bardzo chujowa pogoda (padał deszcz) nie napawała optymizmem co do frekwencji na tak bliską odległość. Ogólnie nie wypadło to ,aż tak tragicznie ,bo zameldowało się nas około 70-80. Jak na rozegrane do tej pory 3 ligowe mecze wyjazdowe ten obiekt najlepiej wyglądał. Z jednej strony mini trybunka z barierką. Można chociaż było rozwiesić flagę. W pierwszej połowie nie było dopingu. Dopiero w drugiej przy dość obfitych opadach ożywiło się na sektorze. Mecz był emocjonujący do ostatnich minut. Gospodarze mieli karnego, lecz nasz młody bramkarz obronił go. Tak więc troszkę szczęścia nam również sprzyjało. Po meczu piłkarze dziękują za doping. Następnie próbujemy ustalić ,gdzie Górnik gra PP. Wersje są różne: Juventur Wałbrzych, Altra Szczawno Zdrój, znów Sudety Dziećmorowice , nawet Jedlinianka Jedlina Zdrój. Do wyboru do koloru..... Hehehhe

29.09.2002 r (NIEDZIELA) godz.11
AKS II Strzegom - GÓRNIK WAŁBRZYCH 1-6 (0-2)

Według pierwszych ustaleń mecz miał odbyć się o 16. Jednak jakieś głupie chuje przełożyły go na 11. Stawiało to pewne minusy co do autokaru ,który zamówiliśmy na 14:30. Jak to się skończyło każdy już wie. Zbiórka odbyła się o 09:30 w umówionym miejscu. Punktualność u niektórych była nie najlepsza. Mimo ,co wyjeżdżamy trochę po 10. Zahaczamy jeszcze o 1 dzielnicą na której dosiedli się kolejni fani. Autokarem podróżowało 41 osób. W takim oto składzie dojechaliśmy na PKS w Strzegomiu. Tam pozostawiamy autokar i uderzamy z buta. Na mecz wchodzimy w 10 minucie. Rozgrywany był on na bocznym boisku. Tam czekali na nas fani KSG z Jaworzyny w 8 osób, którzy przybyli pociągiem. Miejscowych fanów Śląska nie stwierdzono. Szkoda ,bo Strzegom był jedynym wyjazdem ,gdzie mogliśmy spotkać wrogich kiboli ,co mają jeszcze jakieś tam ,choć minimalne pojęcie o kibicowaniu. Na górce kładziemy 2 flagi (wyjazdówkę i "Godsa") i jedziemy z dopingiem. Trzeba zaznaczyć, że przy dobrej akustyce (spore echo) wychodził całkiem całkiem. Gdyby wszyscy się włączyli byłoby jeszcze lepiej. Jeszcze w czasie i połowy dołączył do grupy bus z ekipą z Białego Kamienia w 11 osób. Wszystkich łącznie było nas 60 dość dobrej jakościowo ekipy. W czasie przerwy kilku młodych ze Strzegomia dostało parę kopów ,lecz sytuacja szybko się uspokaja. Ciekawostką jest ,że do jednej z grupek kiboli Górnika podeszło 3 mieszkańców Strzegomia, którzy jeździli na Górnika! Zrobiliśmy oczy, bo nikt o tym nie wiedział. Jednak jeździli oglądać dobrą swego czasu 2 ,a nawet 3 ligową piłkę i nigdy nie siadali w młynie. Po spadku dali sobie spokój. W drugiej połowie konkretnie ruszył doping. Zostaje też odpalona fajna świeca dymna. Piłkarze Górnika grali jak natchnieni i widać po ostatnich wynikach, że załapali wiatr w żagle. Polewkę cisnęliśmy ze strasznie grubego bramkarza gospodarzy ,co miał refleks jak kilku tonowy słoń. Po meczu piłkarze dziękują nam za doping, a my im za grę. Tuż przed końcem 2 fanów KSG poszło po autokar zaparkowany na PKS-ie i tym sposobem cała grupa wyrusza spod stadionu prosto do Wałbrzycha. Na miejscu meldujemy się około 13:30. Kilka godzin później do Strzegomia dojechały 3 auta z kibolami ze Świdnicy, którzy myśleli ,że mecz jest na 16:00. Tam trochę popili sobie i wkurwieni na maksa wrócili do siebie. Jak widać wszystkich tego dnia w Strzegomiu było nas około 75 w tym na meczu około 60. Ciekawe ile osób jeszcze przyszło na zbiórkę o 14:30 w Wałbrzychu ,a ile pojechało na 16 prosto do Strzegomia??? Tego nie wiadomo.

13.10.2002 r (NIEDZIELA) godz. 12
Zieloni Mokrzeszów - GÓRNIK WAŁBRZYCH 1-6 (1-3)

Dzień wcześniej (12.10.02r) grupa fanatyków Górnika w ramach walki z nudą udała się na kosza ,gdyż grał Spartakus. Przyjechał tylko 1 fan z Jelonki z flagą. Od rana w niedzielę panowała chujowa pogoda. Zaczął padać śnieg i było strasznie zimno. Do tego straszna chlapa. Łącznie w Mokrzeszowie pojawiło się nas coś koło 40 osób plus mała flaga. Zdziwiliśmy się bardzo ,gdyż oczekiwało na nas tam około 30 policjantów!!! W wyposażeniu mieli nawet broń gładkolufową. Od czasu do czasu coś tam pośpiewaliśmy. Nic ciekawego nie wydarzyło się. Nasz Górniczek nadal pozostał liderem z kompletem punktów.

16.04.2003 R (ŚRODA) GODZ.17
ALTRA SZCZAWNO ZDRÓJ - GÓRNIK WAŁBRZYCH 0-2 (0-0)

Pierwszym terminem rozegrania tego meczu była niedziela 13.04. o godz.11. Niestety stan murawy nie był najlepszy i mecz został przełożony na środę na godzinę 17. W Szczawnie obawiano się awantur i w tym celu było widać więcej niż zwykle patroli straży miejskiej i policji. Takie środki zapobiegawcze nie były potrzebne. Mecz ten oglądało sporo widzów. Na pewno przeszło 500 osób. Konkretną liczbę fanów Górnika jest trudno ocenić. Część siedziała przy bloku klubu, część przy wyjściu, inna za bramką, inni na drabinkach ,a jeszcze inni wzdłuż bocznego autu. Przedział liczbowy ,który powinien być zgodny z prawdą to od 50 do ok. 100. a prawda jak zwykle leży gdzieś po środku ,więc jako prawidłową liczbę można podać ok.75. Na tym też meczu zbieraliśmy pieniądze na kibiców Arki, Lecha i Zagłębia Lubin zatrzymanych na Śląsk-Arka. Sprzedaż "Torcidy" szła lepiej niż zwykle. Uzbierała się niezła sumka pozwalająca zrobić na święta paczki dla całej 8. i święta dla aresztowanych kiboli zawsze już będą nieco milsze...

07.05.2003 R (ŚRODA) GODZ. 17
KAROLINA JAWORZYNA ŚLĄSKA - GÓRNIK WAŁBRZYCH 0-2 (0-1)

Pierwszym terminem rozegrania tego spotkania był czwartek 1-go maja. Ze względu na prowadzone od 1 do 3-go maja "Dni Jaworzyny" mecz przełożono na 7 maja. Dużo wcześniej zacieraliśmy ręce na datę 7 maja ,gdyż w owym terminie miał być mecz Chrobrego w Świdnicy na Sparcie. W dodatku środa i tego dnia na całym Dolnym Śląsku w każdej średniej szkole pisze się egzamin dojrzałości. Jest to termin strasznie nie wygodny na wyjazd ,więc było pewne ,że mamy pewną przewagę już na samym starcie. Na początku maja kontaktowaliśmy się z jednym fanem Chrobrego i oznajmił ,że nie było ich we Wrocku (choć chcieli się wybrać) i do Świdnicy nie przyjadą na 100 %. Mimo co będąc przezornym na takie zapowiedzi (nieco wcześniej numer z Dzierżoniowem) w Świdnicy tamtejsi fanatycy Górnika postanowili spóźnić się na mecz do Jaworzyny kosztem obczajenia ewentualnych przybyszów z Głogowa. Jaworzyna znajduje się całkiem niedaleko trasy po której Chrobry musiałby wracać do domu (około 2 -3 km). Jednak takowych przyjezdnych nie było i delegacja biało-niebieskich dotarła na mecz. W sumie spotkanie to oglądało około 60 fanatyków Górnika z czego około 10-15 stanowił nasz fan club z Jaworzyny. Wywiesiliśmy 3 flagi (GODS, FC Jaworzyna, "falowanka") i przez większość meczu był prowadzony doping. Szkoda ,że część z nas tylko śpiewała ,bo efekt mógłby być dużo lepszy. Zdecydowana większość ekipy degustowała się wtedy alkoholami. Część tych trunków zafundowali kibice Górnika z Jaworzyny. Piłkarze Górnika wygrali kolejny mecz z rzędu i w tej chwili mają 8 punktów przewagi nad 2 zespołem. Po meczu nasz młody zespół podziękował nam za doping. Warto zaznaczyć ,że w tej rundzie na lidze nie straciliśmy jeszcze bramki zdobywając 26! Ostatniego gola straciliśmy na wyjeździe w Mokrzeszowie 13.10.2002 r ,czyli 10 spotkań temu!!! Ładny bilans.

11.05.2003 R (NIEDZIELA) GODZ. 17
GÓRNIK GORCE - GÓRNIK WAŁBRZYCH 0-2 (0-2)

Gorce potraktowaliśmy jako takie małe "derby". Przygotowania trwały już dużo wcześniej. Na ten mecz zaprosiliśmy fanatyków GKS-u Tychy ,lecz ostatecznie na tym wyjeździe nie byliśmy wspomagani przez naszych ziomków. Zbiórkę ustaliliśmy o godzinie 15 na dworcu Wałbrzych GŁÓWNY. Zebrało się nas około 40. Wszyscy bez bilecików wbijamy się do bany. Bardzo zabawny kanar chciał zarobić i wkręcamy mu ,że chcemy dojechać "tylko" do Jeleniej Góry. Na to nasz milusiński zarzucił tekstem "No to panowie wyskakiwać mi tu po złotówce!". Od razu w śmiech i zaczynamy "pertraktować". Miało być 90 zł, zjechało do 70 ,a na końcu do 30 zł. Gdy zbliżała się nasza stacja "stwierdzamy" ,że za drogo i wolimy wysiąść w Gorcach zamiast dać 30 zł. i tak właśnie dojechaliśmy. Od dworca na stadion jest przysłowiowy rzut beretem. Powoli zaczęła zbierać się wiara. W sumie zameldowało się nas tam około 100. Część pociągiem ,a reszta autami albo busami. Mieliśmy kilka flag: GODSa, wyjazdówkę i falowankę. Tego dnia nie brakowało kiboli Górnika spoza Wałbrzycha. Pojawili się fani z Jaworzyny, Świdnicy, kilku miejscowych sympatyców KSG z Gorc, jedyny fanatyk Górnika z Wrocławia ,a także fan z Jeleniej Góry z flagą Spartakusa. Stworzyliśmy tego dnia dość dobrą atmosferę. Doping był niemal non stop. W międzyczasie przeciwnicy wejścia Polski do UE rozdawali będącym na obiekcie ulotki namawiające za głosowaniem na NIE. Zrobiliśmy małe ultrasowskie pokazy w 2 połowie meczu. W ruch poszły biało-niebieskie balony. Następnie sporo papierków oraz nad głowami rozciągnęliśmy białe i niebieskie pasy. Chwila po tym odpalamy 5 rac ,co przy troszkę deszczowej aurze wyglądało imponująco. Zdjęcia jak najbardziej nadają się do wysyłania w Polskę. Nasze orły znowu wygrały i tym samym jesteśmy coraz bliżej 5 ligi. Po meczu większość z nas wracała pociągiem. Pod dworzec zjechało się sporo psiarni ( około 10 pojazdów). Jednak był spokój. Psiaki cicho siedziały. Po drodze na każdej stacji były psy i w Wałbrzychu także. Oby więcej takich wyjazdów ,gdzie było nas sporo i przy takiej oprawie meczowej. Jako ciekawostkę należy dodać ,że ten mecz a -klasy na bocznej linii sędziowała dziewczyna. Tak to nie jest pomyłka! 18-letnia mieszkanka Walimia ma już około 150 zaliczonych spotkań na linii i stara się o wyższe kwalifikacje!!!

25.05.2003 R (NIEDZIELA) GODZ. 17
SKALNIK CZARNY BÓR - GÓRNIK WAŁBRZYCH 0-0

Początkowo mieliśmy wybrać się autobusem z MZK. Jednak takiego nie udało się zorganizować. Inna możliwa opcja na dojazd to taka ,iż do Gorc pociągiem ,a następnie kilka kilometrów na pieszo. to także nie wszystkim się widziało. W końcu udało nam się załatwić autokar. Zbiórka w umówionym miejscu. Od 15 zbierało się towarzystwo. Powoli schodziła się wiara. Około 16 podjechał autokar. Szybka zbiórka pieniędzy i ruszamy w podróż. Po około 30 minutach jesteśmy w Czarnym Borze i zdziwienie. Kilkaset metrów przed stadionem na głównej drodze stoi kilka radiowozów psiarni!!! Nasz autokar zostaje zatrzymany i każą nam wyjść w celu przeszukania! Najlepszy był ten cały komendant ,który oznajmił ,że pochodzi z Wałbrzycha i ,że jakby ktoś nas zaczepiał to mamy jemu zgłosić.... Zaśmialiśmy się. Po chwili wsiadamy ponownie i dokończyliśmy podróż pod stadion. Na obiekcie byli już kibole ze Świdnicy w 2 auta. Mecz obstawiała już jednostka straży pożarnej. Stadionik Skalniku ma tak niziutki płotek ,że szkoda gadać. Nie było gdzie wywiesić flagi no ,bo wysokość owego płotu to co najwyżej 50 cm . Z Wałbrzycha dojechało także kilka aut oraz kibice Górnika z Jaworzyny i kilku z Gorc. Łącznie pojawiło się nas około 110. Tutaj także nie próżnowali przeciwnicy UE i rozdawali anty-unijne ulotki. W pierwszej połowie doping był taki średni. Lepiej wyszło już to w 2 połowie choć jakby wszyscy się włączyli to by było OK. Na początku 2 połowy pokazaliśmy białe i niebieskie pasy nad głowami oraz anty-unijne balony koloru niebieskiego z napisem "Unia zrobi cię w balona". Po ustawieniu choreografii dołączyliśmy do tego 3 race, które jednak trzeba przyznać przy dość ładnej pogodzie nie zrobiły już takiego efektu jak w Gorcach przy pochmurnym niebie. ale ogólnie jak na a klasę ,gdzie w Polsce na dzień dzisiejszy jesteśmy jedyną zorganizowaną grupą fanów wypadło całkiem dobrze. Po tych faktach kilkunastu miejscowych zebrało się niedaleko nas i zaczęło dopingować Skalnika. Nic sobie z nich nie robiliśmy ponieważ część piosenek była wyraźnie zgapiana od nas! Mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Piłkarze podziękowali nam za doping. Po meczu psy eskortowały nas do Wałbrzycha ,gdzie po kolei wysiadaliśmy na dzielnicy. Część ekipy autokarowej (kilkadziesiąt osób) wysiadła niedaleko Aresztu i udała się na lipo do kibola Arki. Nasz ziomal poprosił o doping na co chętnie przystaliśmy. Po zaśpiewaniu piosenek pożegnaliśmy "Gupola" i każdy poszedł w swoją stronę. Na tym zakończył się nasz wyjazd.

08.06.2003 R (NIEDZIELA) GODZ. 17
SZCZYT BOGUSZÓW - GÓRNIK WAŁBRZYCH 2-2 (0-1)

Do Boguszowa mieliśmy organizować autokar , jednak lenistwo doprowadziło do tego ,iż nie było transportu. Boguszów jest od Wałbrzycha przysłowiowy "rzut beretem" i kursują tutaj miejskie autobusy, nyski i pociąg. Jednak miejskie autobusy nie jeżdżą w niedzielę ,a za nyskę trzeba płacić kilka złotych ,więc część brygady postanowiła wybrać się "na koszt państwa" koleją żelazną. W sumie do Boguszowa przyjechało nas około 65. Część pociągiem, część nyskami, kilka aut i nawet na rowerach oraz na pieszo. Doping był taki sobie. Tego dnia palimy flagę UE oraz wyrażamy nasz stosunek co do przystąpienia Polski do Unii. Po tym meczu każdy myślał ,że awans do 5 ligi jest pewny. Prowadzenie 0-2 i kilka minut do końca. Nagle na 2 minuty przed końcem Szczyt zdobył bramkę, a minutę później sędzia dyktuje karnego dla gospodarzy!!! Wywołało to spore zamieszanie ,a na boisko wpada kilka osób i gania liniowego. Mecz jest wstrzymany. Po chwili sytuacja uspokaja się i pozwalamy wykonać karnego ,który zostaje zamieniony na bramkę. Wkurwia to nas maksymalnie i postanawiamy po meczu przetrzepać głównego. W międzyczasie działacze Szczytu wezwali psy. Tylko co mecz się skończył część młodzieżowców wpada na murawę w stronę głównego. Na drodze staje kilku dziadków i łapią strzały, a na ziemi mają butowanie. Do głównego doleciało kilka osób i na dzień dobry wyłapuje z buta i zaczyna spierdalać. Chuj był trochę wysoki ,a biegi miał dość dobre i nie szło go dogonić. Schronienie znalazł w policyjnej kabarynie. Tam próbuje obronić go psiarnia oraz straż miejska. Jeden psiaczek co wymachiwał pałką był za pewny siebie i z tyłu wyłapał w swój pusty łeb kilka konkretnych strzałów. Na pewno jakiegoś guza się nabawił. W całe zamieszanie wplątali się zawodnicy i działacze Górnika prosząc o spokój. Zamotana psiarnia nie wiedziała co robić. Po prośbach zawodników uspokaja się i wciskają nam kit ,że i tak weszli do 5 ligi ,bo Orzeł Mieroszów zremisował ze Szczawnem (jednak okazało to się fałszem ,bo Mieroszów wygrał 1-0). Wyzywamy jeszcze policję i idziemy sobie na pociąg. Na dworcu już jest spokojnie, a psiarnia chcąc spisać jednego kibola nie jest dopuszczona przez resztę fanów do takiej możliwości. Do Wałbrzycha powrót OK ,a na dworcu nawet nie ma psiarni. i tak zakończył się nasz przedostatni wyjazd w a klasie.

19.06.2003 R (CZWARTEK) GODZ. 17
BIAŁY ORZEŁ MIEROSZÓW - GÓRNIK WAŁBRZYCH 4-2 (1-0)

Na ostatni wyjazd w Mieroszowie zamówiliśmy autokar. Na zbiórkę przyszło około 70 osób, z czego do autokaru wpasowało się ok. 65. Na miejscu byliśmy godzinę przed meczem. Na stadionie balowała już ekipa ze Świdnicy wraz z fanem Bohemiansa. Czas minął nam na rozwieszaniu flag oraz łazikowaniu po stadionie. Oprócz tego dojechał też bus z kibolami z Podzamcza , kilkanaście osób liniowymi busami oraz kilkanaście osób z Wałbrzycha oraz Mieroszowa ,które już nieco wcześniej były w pobliżu obiektu. Także w czasie i połowy dotarli fani Spartakusa we 4 z flagą. Łącznie było nas około 120 w tym 5 z Gwardii Koszalin, 2 z Arki oraz 1 z Bohemiansa. Z nami był także gościnnie 1 fan Polonii Warszawa. Rozwiesiliśmy flagi na bocznym płocie od kortów ,a mieliśmy tego dnia : TYLKO GÓRNIK, GÓRNIK WAŁBRZYCH (FC SZCZAWNO ZDR), GODS OF WAR, ULTRAS, GWARDIA KOSZALIN ROYAL CLUB, WAŁBRZYCH POLSKA, FC JAWORZYNA, SPARTAKUSA, WHITE POWER (nowa-skinowska) oraz KLAN URWISÓW (nowa). Wyglądało to imponująco. Doping w 1 połowie wychodził nawet nie najgorzej przy lekko padającym deszczyku. Pod koniec i połowy straciliśmy bramkę co troszeczkę popsuło humory. W 2 połowie zaczęły się ulrasowkie pokazy. Najpierw w obieg poszła konkretna pomarańczowa świeca dymna. Przy stanie 3-1 wylądowała na kilkanaście sekund na murawie co przerwało mecz. Następnie nad głowami rozwiesiliśmy białe oraz niebieskie pasy materiału, mieliśmy kilka flag na drzewcach oraz wznieśliśmy kilka transparentów (po raz pierwszy na meczu Górnika). Był napis KSG, data 1946, wizerunki gościa z logiem "hooligan" oraz z celtykiem i inne ciekawe rzeczy. Prawie każdy kibol był udekorowany w papierową czapeczkę Górnika jaką kiedyś rozdawano na 1 lidze. Chwila moment i w obieg odpaliliśmy 8 rac. Wyglądało to super ,a deszczowa aura urozmaicała widok. Przy końcowej fazie palenia racy pada hasło rzucenia na murawę i to czynimy przerywając mecz. Mecz w Mieroszowie był pierwszym przegranym meczem na a klasie przez Górnika. No cóż ten pierwszy raz musiał kiedyś nastąpić. Po meczu wpadamy na murawę fetując awans i wyrywając koszulki od piłkarzy. Tutaj aktywni byli kibole Gwardii Koszalin ,którym udało wyrwać się 3 sztuki. Jeszcze zrobiliśmy sobie pamiątkowe foto z piłkarzami na tle flag i powoli zaczęliśmy zbierać się do powrotu. Gdy już prawie wychodziliśmy zaczęła się szarpanina z psami. Na początku było ich kilku plus czworonóg i wyłapują strzały ,a psiak kopniaki w kaganiec. Gdy jest nas coraz więcej psy powoli się cofają. Wtedy wpadają kolejne psy lejąc tonfami na oślep. 1 fan Gwardii dostał w głowę i skończyło się na kilku szwach. Po chwili cały wir przenosi się w okolice budynku klubowego ,gdzie burzyło kilku miejscowych oraz jakieś dziadki z ochroną. Od razu wzięci są na buty i obijani. Nawet interweniujący piłkarze Orła załapali strzały ,a także zmieniliśmy im wygląd drzwi wejściowych w budynku klubowym. Dym trwał około 2 minut ,a będący w okolicach stadionu miejscowa ludność była w szoku ,że przyjechali do nich jacyś chuligani. Po tym wszystkim udajemy się do autokaru ,gdyż miały przybyć posiłki psiarni. Nie niepokojeni przez nikogo wyjeżdżamy z Mieroszowa przepełnionym autobusem (około 85 osób). Tuż przed odjazdem skręciliśmy 2 koleżanki tzw "Mieroszówki" znane z zamiłowania do robienia ulgi chłopakom. Po dojeździe do Wałbrzycha udajemy się prosto na stadion i tam organizujemy grila. Zabawa trwała gdzieś do 23 ,gdyż każdy z nas mieszka na innych dzielnicach i byłyby problemy z dojazdami. W międzyczasie każdy kto chciał mógł iść za trybunę i oddać konia w dobre ręce. Nasze panie pracowały ustami aż miło. Niestety na wieść o pracowitości mieroszowskich dziewczyn chętnych zrobiło się około 30, a że każdy chciał "teraz" nie mogliśmy dogadać się co do kolejki co nieco hałasując. Przez to kurewki się spłoszyły i nie chciały dalej targać. ale i tak poszło kilka lodów. Po grilu każdy spędzał czas na swój sposób. Następnego dnia 2 fanów Arki i 1 Poloni Warszawa udało się na mecz Cracovia-Motor. Tak właśnie wyglądał nasz ostatni wyjazd na a klasie.

strona główna | forum | Opisy wyjazdów