
FK Jablonec - SLAVIA PRAGA
W tym samym dniu Górnik grał PP ze Spartą Świdnica i z nudów postanowiliśmy wspomóc naszych przyjaciół w pobliskim Jablońcu. Było dużo chętnych, ale nie mieliśmy transportu. W przerwie udaje nam się skręcić samochód i w 5 osób wraz z bannerem "Górnik Wałbrzych Hooligans" wyruszamy w drogę. Na mecz docieramy spóźnieni. Fani Slavii są już na sektorze w ilości około 200 głów. My po wejściu na sektor gości od razu rozwieszamy naszą flagę zaznaczając swoją obecność. W drugiej połowie Slavia odpala kilka rac, za co psiarnia chce zwinąć jednego z nich. Wywiązuje się awantura, która trwa dość długo. Psy dwa razy wycofują się w górę sektora pod naszym naporem. Podczas awantury zawinięty zostaje jeden ze Slavii, którą puszczają po meczu. Naszym łupem padają: tonfa (zajebał ją jeden ze Slavii) oraz krótkofalówka marki "Motorola"(nasza zdobycz). Fanów Jablonca około 20 bluzgających na Polaków. Wracając fani Slavii robią dość konkretne promocje, które odbiły się szerokim echem w Czeskich mediach. My po meczy wyjeżdżamy w drogę powrotną nie niepokojeni przez nikogo. W domach jesteśmy około 22.
SLAVIA PRAGA - Sparta Praga
Na derby do Pragi z Wałbrzycha wybrało się nas 12 osób z bannerem "Górnik Wałbrzych hooligans". Na miejscu czekali na nas chuligani Slavii i zabierają nas do gospody. Podczas naszego pobytu w barze Slavia zdzwania się z chuliganami Sparty w celu odbycia walki banda na bandę. Do miejsca starcia mieliśmy około 1 km i meldujemy się tam wcześniej od Spartan. Jest nas 70 osób dobrej załogi. Po chwili podjeżdża samochód z "Bergi'em" ze Sparty w celu domówienia szczegółów. Dym miał się odbyć bez sprzętu i Sparta miała być stroną atakującą. Po około 15 min. ujrzeliśmy z daleka chuliganów Sparty. Było ich więcej niż nas. Podchodzą do nas na odległość 2 metrów. Po kilku sekundach z okrzykiem "Raz, dwa, trzy-SPARTA" ruszają na nas. Rozpoczyna się konkretny dym na ulicy. Walka trwa około 2-3 min, po czym Sparta nas rozgania. Pod koniec dymu w całą awanturę wjeżdżają dwie radioli na sygnale, ale nie wysiadają. Jedna z grup, w której było kilka osób z Wałbrzycha została konkretnie pogoniona, po czym zabarykadowali się w tramwaju. Sparcie nie udaje się do nich dostać. W dymie po stronie Sparty brało udział 120 chuliganów, o czym dowiadujemy się od nich w rozmowie telefonicznej. Podsumowując cały dym to na pewno na korzyść Sparty, ale po dobrej i czystej walce. Warto zaznaczyć, że był to jeden z największych umawianych dymów w Czechach. Na samym meczu, jak i poza nim nic godnego uwagi się nie działo. Warto jednak zaznaczyć, że fani Slavii przygotowali na to spotkanie konkretną prezentację, na którą składały się race w ilości 90 sztuk, duża ilość innych fajerwerków, a także pasy materiału. Sparta na stadion na Strachowie przybyła w liczbie kilku tys., ale nie widzieliśmy ich oprawy, bo spóźniliśmy się na mecz. Podsumowując derby na bardzo dużym chuligańskim poziomie i oby takich więcej. DZIĘKI FANOM SLAVII ZA SUPER GOŚCINĘ.
AKS STRZEGOM - GÓRNIK WAŁBRZYCH
1-2 (1-1)
Był to pierwszy mecz w rundzie wiosennej. Zamówiliśmy autokar. Jednak im bliżej było meczu tym chętnych robiło się coraz więcej. W sobotę rano przyjechało do nas 3 fanów Arki mimo tego iż grali tego dnia w Białymstoku. W dniu meczu zbieramy się w umówionym miejscu. Na godzinkę przed meczem podjechał autobus do którego zapakowało się jakieś 70 osób. Poza tym wyjechał jeszcze bus oraz auto z chłopakami ze Szczawna Zdroju. Na PKS-ie w Strzegomiu wysiadamy i postanawiamy podejść z buta na stadion. Na miejscu czekali już fani Górnika z Jaworzyny (około 10) oraz Świdnicy (około 10) plus fan Górnika z Wrocławia. Taką stuosobową grupa poszliśmy na stadion. Pod obiektem kilkunastu psów, straż miejska oraz ochroniarze. Z wejściem nie robili problemów. Na obiekcie wywieszamy 2 flagi plus 1 flage ,którą przywieźli młodzieżowcy ze Świdnicy. Doping na meczu był średni ,a nawet gorzej niż średni. Większość z naszej ekipy była po prostu najebana !!! Co chwila była słuchać szum otwierającego się piwa czy też hasła typu "teraz twoja kolejka". Wyglądało to wesoło ,a z innej perspektywy żałośnie. W drugiej połowie odpalamy 2 race. Nic ciekawego poza tym nie można napisać. W przerwie meczu część poszło na "jumę" do sklepu Savia i powynosiła alkoholowe trunki. 2 zakręcone ekspedientki nie wiedziały co się kręci. Podczas wsiadania do autokaru był mały wir na parkingu z jakimś ćpunkiem który szybko wyłapał bombkę. Na sygnałach wyjeżdżamy ze Strzegomia i pod eskorta ,aż do samego Wałbrzycha. Na miejscu meldujemy się cos około 18. Na wyjeździe było nas około 100 w tym 3 z Arki. Czyli jak na inaugurację 5 ligi liczba bardzo dobra.
POLSKA-USA
Mając "miśka" nie można za bardzo pojeździć na reprezentacje za granicę, więc postanowiłem chociaż zaliczyć kilka meczy w Polsce. Skręciłem sobie terminarz wszystkich meczy i szykowałem fundusze (jak się później okazało zrobiłem bardzo dobrze). Na ten mecz umawiałem się jeszcze z innymi kolesiami z Górnika, ale ostatecznie się nie zgadaliśmy. W swoją podróż wyruszyłem o godzinie 8 rano a na miejscu miałem być około 18:30. Po zakupieniu napojów wyskokowych i biletu, który był niezbędny w takiej wycieczce(do końca jechałem sam) ruszyłem "w Polskę". Jeszcze w Wałbrzychu spotkałem jednego z wałbrzyskich hools, który jechał do szpitala do Wrocka, gdzie miałem przesiadkę. Kilka stacji za Wrocławiem byłem już bardzo wcięty i postanowiłem dać sobie na wstrzymanie, ponieważ miałem jeszcze przesiadkę w Łodzi Kaliskiej (zero miejscowych) i w Kutnie. Droga zajęła mi bagatela ponad 12 godzin. Po dojechaniu na miejsce (2 godziny do meczu) chciałem zorientować się jak daleko leży stadion od dworca (każdy napotkany przechodzień mówił, że 200m), więc postanowiłem tam pobiec:). Zajęło mi to około 15 min (ładne mi 200 m). Po dojściu pod stadion udaję się do kasy biletowej w celu zakupienia biletu. Jak się okazuje są tylko za 30 i 50 zł. Biorę ten pierwszy i siadam na sektorze "D"-naprzeciwko kamer. Od razu rozwieszam naszą flagę "Wałbrzych Polska" zaznaczając tym samym swoją obecność. Po chwili podchodzi do mnie jeden gość z Kotwicy Kołobrzeg, z którym trochę gadamy. Na tym meczu obecny był Górski. Na stadionie obecni byli także: Górnik Zabrze 20-25 osób (chuligańską ekipą), Jeziorak Iława w kilka osób, którzy się nie ujawniają, Oława w kilku i oczywiście miejscowi około 60-70 dobrej załogi, widziałem także HUSARIĘ (4-5 osób). Na tym meczu kontynuowany jest protest przeciwko trąbkom -w czasie meczu dało się usłyszeć tylko ze 3. Na moim sektorze siedzą same muły i śpiewają jakieś głupoty np. "Adam Małysz Mistrzem...". Były także dobre teksty typu "KKK":). W drugiej połowie idąc po coś do szamki zaczepiają mnie chuligani Górnika Zabrze i pytają się skąd jestem. Mówię im, że jestem z Górnika i zamieniamy kilka zdań. Czekali podobno na jakąś zorganizowaną ekipę "ŚWL", których się jednak nie doczekali. Ponieważ nie mam dobrego połączenia powrotnego postanawiam zerwać się w 60 minucie meczu i udaję się na pociąg. Pierwszy pociąg dowozi mnie tylko do Kutna, gdzie muszę czekać na pociąg do Poznania. Kiedy wreszcie wjechał ładuję się do niego i dojeżdżam do Poznania. Tam jeszcze tylko 3 godziny i już mam pociąg do Wrocka. We Wrocku także czekam, tylko, że tym razem tylko:) dwie godziny. Po godzinie 11 jestem w końcu w Wałbrzychu. Cała podróż zajęła mi około 27 godzin i była chyba najgorszą od pamiętnego wyjazdu do Zielonej Góry. Ogólnie mówiąc wyjazd chujowy -wydałem na niego 170 zł(kurwa za tą kasę dojechałbym prawie do Austrii!!!). Mam nadzieje, że POLSKA-Irlandia będzie trochę lepszym wyjazdem. Zastanawiam się nad tym, dlaczego nie było żadnej zorganizowanej załogi z Łodzi? Przecież mają rzut beretem.
ZJEDNOCZENI ŻARÓW- GÓRNIK WAŁBRZYCH
1-1(0-1)
Do Żarowa wybraliśmy się koleją żelazną po raz pierwszy w tym sezonie i chyba po raz ostatni. Pociągiem dotarło 57 fanów Górnika. Na miejscu czekają psy ,które były wyposażone w broń gładko lufową! W Żarowie kiedyś na pewno było kilu fanów Śląska z gatunku cicho ciemni nie uchwytni, ale na dzień dzisiejszy chuj wie czy ktoś tam jest. Na stadion grupa dociera bez problemu. Wcześniej na obiekt dotarło kilkudziesięciu kiboli autami oraz innym pociągiem. Łącznie pojawiło się nas około 80 ,a nawet można pokusić się o liczbę 90 ,gdyż nie wszyscy ze względu na psy usiedli w nazwijmy to umownie "sektorze". Głupie kundle nie chciały puszczać do sklepu więc parę osób nie chciało mieć zbędnego balastu. Mieliśmy jedną flagę. Na meczu kilku miejscowych żuli zebrało parę osób i zaczęło na nas bluzgać. Wyglądało to komicznie. W przerwie chciano sprawdzić ich umiejętności sprinterskie ,lecz czujne były psy. Ogólnie w chuj ludzi było na stadionie. Tak z 500 osób. Cała wiocha chciała nas oglądać. W czasie meczu doszło do drobnych szarpanin z psami. Powodem było nie wypuszczanie do sklepu. Po meczu piłkarze dziękują nam za doping. Chwilę później idziemy na dworzec. W okolicach dworca zaczęły zbierać się wieśniaki i zaczęli rzucać głupimi tekstami. Doszło do małych ganianek, ale psów było już sporo. Gdy większość brygady stała na peronie w oczekiwaniu na pociąg zaczęły psy coś tam burzyć ,żeby ściągnąć nogi z ławki za co zostali wyśmiani. Chcąc się pokazać w ruch poszły pały 2 psów. Psiaczek został szybciutko sprowadzony do parteru i miał okazję zapoznać się z numeracją butów kilku fanów Górnika. Zrobił się niezły wir gdyż spanikowane psy nie wiedziały co robić. Po chwili 2 kurwy otworzyły ogień z broni gładko lufowej w tył grupy!!!!! Poszły 3 strzały. 2 osoby wyłapały do plecach ,a jedna w tył głowy!!!! Pierwszy raz psy otworzyły do nas ogień. Jeszcze nigdy to się nam nie przytrafiło ,a w dodatku użycie tej broni wg. prawa było całkowicie nie współmierne z zagrożeniem. Celowano po głowach. Zrobiła się spora panika i wszyscy dali dyla z peronu na podwórko koło dworca. W międzyczasie psy kręcą jedna osobę. Tam uspokaja się sytuacja ,a psiarnia dostaje spore zjeby od kiboli Górnika będących pod eskortą jak również od tych co nie stali podczas strzałów na peronie. Zdążyliśmy spisać numery psa ,który strzelał. Miejscowe wieśniaki miały ubaw jak chuj i poszły od drugiej strony nas wyzywać. Gdy już było 5 minut do pociągu niemal wszyscy stali w oczekiwaniu na pociąg na peronie. Jedynie 5 fanów KSG popijało sobie piwko pod dworcem bez eskorty. Wówczas zebrało się około 40 miejscowych. Od słówka do słówka i wieśniaki ruszyły na naszą piątkę. No cóż trzeba było się zerwać...... Szybko przylatują psy i rozganiają wieśniaków. Później już nic się nie działo. Jedynie kanar brzęczał o bilety. Powiedzieliśmy mu ,że "Belka z Millerem okradli nasz kraj i nie mamy za co płacić!!!". Ale chłopina się wkurwił i wezwał psy. W Wałbrzychu meldujemy się około 21. Kibol KSG który został zwinięty po strzelaninie został wywieziony do Świdnicy ,gdzie załapał konkretny wpierdol od psów. Było nas około 90. Na uwagę zasługuje dobra postawa kiboli spoza Wałbrzycha. Fanów ze Świdnicy było 15, a z Jaworzyny 12. Ten wyjazd będzie na pewno na długo w naszej pamięci. Użycie broni gładko lufowej jest takim pierwszym przypadkiem w historii kibicowania na Górniku. N całe szczęście obrażenia głowy po wystrzale nie były groźne i naszemu fanowi nic się nie stało. HWDP zawsze i wszędzie!!!!