OPISY MECZY WYJAZDOWYCH i U SIEBIE:


02.08.1997r
Odra Opole - Górnik Wałbrzych

Wyjazd Opola stał pod znakiem zapytania ,gdyż akurat w tym okresie czasu Opole nawiedziła powódź i nie wiadomo było czy drogi są przejezdne, a o przerwanych liniach kolejowych wiedzieliśmy z telewizji. Ostatecznie autokarem wybrało się 60 fanów Górnika wspomaganych przez 3 z ŁKS-u Łódź ( panował jeszcze wtedy układ). Nie wiadomo też jaki stosunek przyjmie do nas Odra ( kiedyś była sztama, lecz z braku kontaktu nie była utrzymywana) ,więc jedziemy z nastawieniem ,że nie robimy nic dopóki oni nic nie zrobią. Na rogatkach nie ma psiarni ,więc jedziemy na stadion. Koło owego stadionu mieści się knajpa Odry i przemieszczaliśmy się obok niej. Gdy ten fakt zobaczyli miejscowi miłośnicy piłki nożnej od razu wybiegli z baru. Efekt to 1 szyba w plecy i natychmiastowa odpowiedź jaki stosunek ma do nas Odra. Momentalnie wybiegamy z pojazdu i dochodzi do starcia z OKS-iakami na środku skrzyżowania. Ruch jest oczywiście wstrzymany. Walka nie trwa zbyt długo i miejscowi ewakuują się ucieczką. Wiem ,że fani Odry uważają owe starcie za remisowe ,lecz to nie jest prawda! Później zjechały się psy i był spokój. Na sektorze dołączyli do nas fani GKS-u Tychy w 13 osób. Na tym spotkaniu pojawili się fani Zagłębia Lubin ,którzy podeszli do naszej klatki i chcieli coś z nami rozmawiać. W momencie ,gdy Odra wyzywa GKS Tychy to my odpowiadamy tym samym na Zagłębie i Lubiniaki odchodzą od klatki. Wracając robimy promocję w przydrożnym sklepie ,co kończy się zatrzymaniem pojazdu i przybyciem dużej ilości psów. Kilka osób miało nieprzyjemności z tego tytułu.

09.08.1997r
Górnik Wałbrzych - Polonia Bytom

Kibice Polonii przyjechali do nas dwoma busami tuż przed rozpoczęciem meczu. Gdy zaczęli wchodzić do klatki nie byli obstawiani przez psy i postanawiamy to wykorzystać. Podbiegamy do nich i dochodzi do starcia z Polonistami, których mimo ,iż jest mniej ostro się postawili. Awantura trwa niezbyt długo i po chwili wbiegają fani Polonii z drugiego busa oraz psy i musimy się ewakuować. Słabo wykorzystaliśmy posiadaną sytuację. U nas jedna rozdarta koszulka i kilka siniaków. U Polonii na pewno kilka siniaków. Tuż przed zakończeniem meczu psy wypuszczają Polonię. Widząc to biegniemy w stronę wyjścia. Niestety jak dobiegliśmy odjeżdżał już drugi bus w którym udało się jedynie wybić szybę pasem. Bytomian tego dnia było u nas 18.

13.08.1997 r (środa)
PP Polonia Bytom - Górnik Wałbrzych

Niestety na PP nas zabrakło. Jest to plama zwłaszcza ,że kilka dni wcześniej młóciliśmy się z Polonistami w Wałbrzychu ,którzy będąc teraz u siebie z pewnością chcieliby pokazać co potrafią. Wstyd!

16.08.1997 r
Polonia Gdańsk - Górnik Wałbrzych

Do Gdańska dotarło 3 fanatyków Górnika. Na tym spotkaniu pojawili się zgodnie z oczekiwaniami fanatycy Lechii ,którzy ganiają pajaców w szalikach Polonii. Nasi fani nie ujawnili się co obiektywnie równa się z tym , że na tym meczu nie było od nas nikogo. Na drugi dzień ponad 100 fanów Górnika udało się do Jeleniej Góry na mecz Karkonoszy ze Śląskiem. Jechaliśmy tam na kilka rzutów ,co owocowało w przygody z Wrocławianami. WKS-iacy skroili nam (fan clubowi z Kamiennej Góry) małą flagę oraz parę szali. Nie obyło się bez wyłapania kilkunastu strzałów. Łącznie z Wrocławia około 400 - 500 fanatyków.

23.08.1997 r
Górnik Wałbrzych - Karkonosze Jelenia Góra

Z Jeleniej Góry przyjechało około 40-50 osób. Był spokój ,gdyż Jelonka to nasz fan club i flagi wisiały razem.

30.08.1997r
Krisbut Myszków - Górnik Wałbrzych

Do Myszkowa wybrało się 6 fanów Górnika. Wcześniej oczywiście jak to było tradycją w tamtych czasach udali się do Tychów. Tam wspólnie z 15 fanami GKS-u udali się do Myszkowa z przesiadką w Katowicach. W Katowicach przez nieuwagę fani Górnika stracili szaliki na rzecz GKS-y. W samym Myszkowie spokój.

06.09.1997r
Górnik Wałbrzych - Miedź Legnica

Do tego derbowego spotkania przygotowaliśmy się o wiele lepiej niż do tego sezon wcześniej. Zbiórka została wyznaczona na 3-4 godziny przed meczem. Stawiło się na nią przeszło 100 żądnych wrażeń kiboli KSG ze sprzętem. Niestety niespodzianka jaką chcieli zgotować gościom z Legnicy nie wyszła. a to z powodu ,że nie doczekaliśmy się kibiców przyjezdnych. Podobno wyrzucili ich z pociągu.

13.09.1997r
Górnik Konin - Górnik Wałbrzych

Do Konina wybrało się 6 fanów KSG. Ostro popili z miejscowymi.

20.09.1997r
Górnik Wałbrzych - Naprzód Rydułtowy

Nikogo nie zdziwił pusty sektor dla gości.

27.09.1997r
Ruch Radzionków - Górnik Wałbrzych

W Radzionkowie było nas 16 + 3 z GKS-u Tychy. Spokój . Miejscowi mieli młyn.

04.10.1997r
Górnik Wałbrzych - Elana Toruń

Brak przyjezdnych z Torunia. Z nami 1 fan Zawiszy. Kręcimy na tym spotkaniu dość dobry doping w licznym młynie jak na taką rangę (około 300).

11.10.1997r
Lechia Zielona Góra - Górnik Wałbrzych

W Zielonej Górze było nas 16. Większość pociągiem i kilku z piłkarzami. Na meczu obecni kibice Falubazu odgrażali się ,że czekają na dworcu ,jednak wracaliśmy z piłkarzami. Poza tym spokój.

26.10.1997r
Śląsk Wrocław - Górnik Wałbrzych

Na długo oczekiwane derby udało się ponad 400 fanatyków Górnika !!!!!! Z nami byli fani GKS-u Tychy (20-30) i 1 z Zawiszy. Przybyli też kibice ze Świdnicy (około 60) i nasze fan cluby tj. Jelenia Góra, Świebodzice, Kudowa Zdrój czy Jaworzyna Śl. Razem ponad 500 fanów !!! Chodzące wcześniej pogłoski o nie wpuszczeniu z braku identyfikatorów potraktowane zostały jako dobry żart. Już w Wałbrzychu uaktywniają się "niebiescy" i kilka osób wyjazd miało z głowy. Gdy wjeżdżamy do Wrocławia wita nas spory oddział psiarni. Wychodzimy z dworca, a tu nagle pochód się zatrzymuje. Stoimy tak kilkanaście minut po czym z niewiadomych przyczyn zaczyna się pałowanie i siłą wpychanie nas przez psów na pociąg. Stawiamy opór ,bo wiadomo było, że nie chcą nas widzieć tego dnia we Wrocławiu. Dochodzi do ostrej zadymy z kundlami. Tłuką się szyby okolicznych sklepów, rozdawane są ciosy. Psom spadają czapki, lecą w ich mordy strzały. Nie mogą sobie poradzić z nami. Zjeżdżają się posiłki plus brygada antyterrorystyczna. Psów jest za dużo i nie dajemy rady. Spychają nas na peron ,a następnie z wielkim oporem do pociągu. W pociągu dobieramy sobie sprzęt i na psów. Znów zadyma rozgorzała ,ale psy oprócz paru wjazdów do bany nie starały się wdawać w bijatykę. Gdy pociąg ma ruszyć rwiemy hamulec. Po odczekaniu rusza ponownie i znów rwiemy. Tak szybko to nas się nie pozbędą!!! Po blisko 2 godzinnym ścisku rusza pociąg ,lecz już go nie zatrzymujemy. W pociągu bójki z psami. W Kątach Wrocławskich czeka od zajebania psiarni przybyłej z Wrocławia plus terrorka. Wpadają do bany i klepią pierwszych lepszych. Zwijają 5 osób, które mają za to wagi. Szkoda , że nie zobaczyliśmy meczu, bo była naprawdę super załoga z Górnika. Wszystkich widzów na stadionie było 1200 ,co przy przybyłych 500 fanach gości dawałoby spory procent widzów. Później dowiedzieliśmy się ,że fanatycy Śląska domagali się naszego wpuszczenia zagrażając przerwaniem meczu. Choć nie odniosło to skutku i nie obejrzeliśmy spotkania to mimo wszystko dziękujemy!!!

31.10.1997r ( piątek )
Zawisza Bydgoszcz - Górnik Wałbrzych

Mecz został zaplanowany trochę w nietypowy termin, bo w piątek. Po głośnym najeździe na Wrocław tym razem wybrało się tylko 5 fanów Górnika. Po dojeździe do Wrocławia i postoju półgodzinnym fanatycy Górnika czas spędzili barykadując się w szalecie pociągowym. Ktoś chodził po banie ,ale nie wiemy czy to fani Śląska. W Bydgoszczy czeka Zawisza i zaczyna się imprezowanie. Alkoholu nie brakowało. Tuż przed meczem zajeżdża jeszcze jeden gość z Górnika, który przyjechał ekspresem i to na przypał. Mecz mało kto pamiętał ,bo nie byli w stanie. Dzięki dla fanów Zawiszy za przyjęcie.

08.11.1997r
Górnik Wałbrzych - Start Namysłów

Pierwszy mecz po głośnym najeździe na Wrocław był u siebie ze Startem. Ostatnio u nas byli w 32 ,więc też na nich liczyliśmy. Tym razem w bardzo brzydką pogodę przyjechało ich w 2 połowie zaledwie 8 przy czym po kilkunastu minutach czwórka opuściła sektor i wróciła do domu. Nasz młyn liczył ponad 300 fanatyków.

15.11.1997r
Warta Poznań - Górnik Wałbrzych

Do Poznania wybrało się 7 fanów KSG. Zaobserwowali oni tam młynek tamtejszej Warty liczący około 30 osób. Przyszli oni do nas do klatki i robili sobie z nami zdjęcia.

22.11.1997r
Górnik Wałbrzych - Chemik Police

Z Polic oczywiście nikogo. Rzucamy kilka świec dymnych i mecz zostaje przerwany na chwilę.

08.03.1998r
Górnik Wałbrzych - Odra Opole

Na długo oczekiwany mecz przygotowaliśmy się dobrze. Gościliśmy na nim 8 fanów GKS-u Tychy oraz 3 z Arki. Tyscy kibole przywieźli bardzo znaną flagę "KRÓLOWIE ŚLĄSKA GKS TYCHY POLSKA" oraz mniejszą "RED DEVILS". Nasz młyn prezentował się bardzo okazale, bo w granicach 400-500 szala. Na ten mecz przybył też autokar z kibolami ze Świdnicy (około 50). Zadebiutowała tutaj też nowa , 12-metrowa flaga zrobiona przez fan club z Kudowy Zdroju "OFFICIAL HOOLIGANS GÓRNIK WAŁBRZYCH", którą 2 lata później skubnęli nam Żabole. Kibice Odry przybyli do nas pociągiem w dość fajnej brygadzie. Było ich 105 sztuk dobrej załogi. Sporo skinheadów. Po bramkach odpalamy 3 race. Fani Odry mieli kila flag m.in. znaną w barwach Polski "Odra Opole" ,którą później skubnął Lech. Na meczu nie działo się nic godnego uwagi. Jedynie było krótkie spięcie w okolicach klatki, lecz nie można nazwać tego niczym poważnym. Fani Odry wskoczyli na płot.

14.03.1998r
Polonia Bytom - Górnik Wałbrzych

Na pierwszy ligowy wyjazd wybraliśmy się różnie. Jedni podróżowali pociągiem ,a inni busem. Brygada pociągowa (22 osoby) zaliczyła przygody. Na dworcu w Katowicach nacięła się na liczniejszą ekipę Ruchu Chorzów jadącą do Płocka. Efekt starcia jest taki, że odpalamy wrotki. "Niebiescy" obijają mocno jednego z nas (szpital) krojąc przy tym małą flagę i fleka. Później cała grupa udała się do Tychów ,gdzie oczekiwali fani GKS-u. Ekipa busowa też się nie nudziła. W okolicach dworca w Bytomiu miała okazję spotkać się z Polonistami. Tracimy szalik. 1 z nas walił solówkę z Polonistą. Podczas owej solówki dołączyło się jeszcze kilku fanów Polonii !!! Na meczu melduje się nas 36 plus 50 fanów GKS-u Tychy. W czasie przerwy klatka była słabo pilnowana w efekcie czego zdobywamy 1 szalik Polonii oraz 1 BVB. Kibole Polonii chcieli nas atakować, ale zatrzymało ich kilku psów. Poloniści także próbowali rwać nam flagi, jednak byliśmy czujni. Na meczu po stronie Polonii było 5 z Arki.

22.03.1998r
Górnik Wałbrzych - Polonia Gdańsk

Nikogo z Gdańska. Gościliśmy 4 kiboli GKS-u Tychy. Nasz młyn był spory liczył ok 350 osób.

29.03.1998r
Karkonosze Jelenia Góra - Górnik Wałbrzych

Do Jeleniej Góry wybrało się koleją żelazną 250-300 fanów KSG. Był tam spokój, gdyż Jelonka to nasz fan club. Mieli młyn około 100 osób i odpalili 3 race. My natomiast mieliśmy 5 rac. Po meczu kilka osób zostaje na piciu.

04.04.1998r
Górnik Wałbrzych - Krisbut Myszków

Brak kibiców gości.

07.04.1998r ( wtorek )
Miedź Legnica - Górnik Wałbrzych

Na wtorkowe derby wybraliśmy się 2 autokarami. Niekorzystny termin rozgrywania tego meczu wpłynął na frekwencję. Było nas 84 w tym kilku wylądowało na izbie. Młyn Miedzi liczył około 150 osób i odpalili 2 race. Nic się nie dzieje ,gdyż za każdym razem licznie przybyła "niebieska ekipa" Wieśka.

11.04.1998r
Górnik Wałbrzych - Górnik Konin

Z Konina przybyło około 20 kiboli Górnika. Stworzyliśmy młyn około 200 osobowy. W czasie i po meczu chlanie z ziomkami.

18.04.1998r
Naprzód Rydułtowy - Górnik Wałbrzych

Do Rydułtowych wybrało się 7 fanów KSG. 2 z piłkarzami oraz 5 pociągiem. Na stadion wpadło 20-30 Odry Wodzisław. Fanatycy KSG założyli kastety na ręce myśląc o jakiejś walce, lecz Wodzisławianie przyjechali "pooglądać i pogadać....". Był zatem spokój.

25.04.1998r
Górnik Wałbrzych - Ruch Radzionków

Doszły nas słuchy ,że fani z Radzinokowa zaczynają jeździć na wyjazdy. Byli m.in. w Jeleniej Górze w 70 czy też w 50 w Koninie. Faktycznie przyjechali ,lecz nie na takich fanów czekaliśmy. Było ich około 50. Średnia wieku powyżej 40 tzn. stare baby z parasolami, dziadki, jakaś dziewuszka w szaliku itp. klimat. Nic im nie robiliśmy.

02.05.1998r
Elana Toruń - Górnik Wałbrzych

Do Torunia wybrała się dosyć dobra załoga z Wałbrzycha. Autokarem podróżowało 41 osób. Oprócz tego 3 innych przybyło wcześniej do Bydgoszczy, aby wspólnie z fanami WKS-u udać się do Torunia. Na ten mecz wybrała się bardzo dobra jakościowo brygada fanatyków Zawiszy. Podróż pociągiem oczywiście bez biletów. Wszyscy postanawiają wysiąść na stację przed Toruniem Głównym ,aby uniknąć psów. to był błąd ,gdyż na Głównym był Stomil w 70-80 jadący na ŁKS (mieli wtedy sztamę) i musiałby wsiąść do pociągu z którego my wysiedliśmy stację wcześniej! No cóż może innym razem dopisze więcej szczęścia. Bojówka Zawiszy chciała zaatakować młyn Elany, lecz dość duża grupa idąca nie mogła być nie zauważona i przejęły nas psy. Wszystkich łącznie było nas 44 + 135 z Zawiszy Bydgoszcz + 6 z Gwardii Koszalin + 2 z Arki Gdynia + 2 z Konina ( wówczas jeszcze była sztama). Młyn Elany oczywiście był dużo skromniejszy. Powrót to liczne promocje w zajazdach.

09.05.1998r
Górnik Wałbrzych - Lechia Zielona Góra

Brak przyjezdnych.

16.05.1998 r
Śląsk Wrocław - Zawisza Bydgoszcz

Tego dnia Górnik pauzował ,więc postanowiliśmy wspomóc naszych ziomali z Bydgoszczy zwłaszcza po tym jak oni licznie wspomogli nas na Elanie (135 fanatyków Zawiszy). W "Fanie" pisano troszkę przed meczem ,że spodziewana będzie wycieczka z Wałbrzycha, więc nastawiliśmy się na maksimum wrażeń. Przyszło nas na dworzec około 80. Niestety przybyły też psy ,które nie dość ,że sprawdzały bilety chciały identyfikatorów. Takie cacko miało kilkanaście osób. Mimo ,co kilku sprytniejszych fanów KSG dojechało na dalsze stacje i wsiedli do bany. Psy podróżowały jedną stację i wysiadły sobie! Prawie cała droga jest bez bagażu. W blisko 30 osób dojeżdżamy do Wrocławia. Po drodze w Kątach Wrocławskich kilku typów w szalach Śląska na nasz widok robi odwrót i automatycznie rezygnuje z pociągu. Do Głównym w chuj psiarni (50-60). Od razu kłaniają się identyfikatory i takim sposobem zostaje nas raptem 14 ,a reszta dosłownie za 30 sekund wraca pociągiem na Wałbrzych i to nie bynajmniej z dobrej woli. Psy ładują nas w kabaryny i zawożą na stadion ,gdzie są już wszyscy fani Zawiszy. Zawiszaków było około 130 fajnej załogi. Mieli swoje najlepsze flagi, a na początku meczu odpalili 2 race. Przed meczem w sektorze Zawiszy doszło do zamieszania. Otóż w sektorze Śląska znalazła się flaga Zawiszy, którą jeden z Bydgoszczan zapomniał wziąć spod kas. Fani Śląska mieli oprócz tego do góry kołami 2 flagi Rakowa oraz 1 Zagłębia Lubin. W przerwie dołączają do sektora fani Zagłębia Lubin w 4 osoby (wszyscy z jakiegoś fan clubu - z Chojnowa albo Chocianowa). W czasie meczu nic się nie dzieje. Nawet kibole obu drużyn nie wyzywają się. Po meczu na dworcu we Wrocku psy oddzielają nas do Zawiszy, który ma zaraz pociąg i biorą na komisariat kolejowy. Po 2 godzinach oczekiwania mamy pociąg na Wałbrzych. Wychodzimy z komisariatu. Mamy pościągane pasy, schowanych kilka butelek. Wszystko to na spodziewany atak Śląska ,który wiedział, że jesteśmy i to w niedużej grupie. Nasza kilkunastoosobowa grupka idzie sobie przez cały dworzec WROCŁAW Główny w "obstawie" 2 (słownie: dwóch) sokistów. Jest nadzwyczaj spokojnie , nikt nie atakuje ,choć warunki były wręcz wyśmienite. Chwilę po tym stoimy jeszcze z 15 minut na peronie po czym odjeżdżamy na Wałbrzych. W pociągu dozbrajanie się w śmietniki ,świetlówki itp. Pierwsza stacja to Wrocław Zachodni. Wszyscy w oknach już zniecierpliwieni ,ale i zaniepokojeni. Ustawią się czy nie? Ilu ich będzie? Jednak nikogo. Dopiero po Kątach Wrocławskich dajemy sobie spokój. Byliśmy nastawieni na wpierdol ,a tu nic się nie działo przez całą drogę powrotną. Śląsk po raz kolejny miał doskonałą okazję ,aby nas podłapać zwłaszcza ,że za kilka dni (20.05.98) były derby w Wałbrzychu i z kilkoma zdobytymi szalikami oraz ze świeżym faktem obicia rywali byłoby przyjemnie się pokazać.

20.05.1998r ( 17:00 środa )
GÓRNIK - Śląsk Wrocław 1-0 (0-0)

Długo oczekiwane derby nareszcie nadeszły. Pamiętam jak rano na dzielnicy zrobiliśmy zbiórkę o 7 rano (mecz o 17) ! W około 30 osób z kijami, pałkami oraz łańcuchami od rana kręcimy się w okolicach PKS-u z zamiarem podłapania jakichś fan clubów Śląska m.in. z Nowej Rudy , Bielawy, Ząbkowic czy też Kłodzka. Nikogo jednak nie ma. Tak spędzamy czas do około południa. W przerwach kręcimy się po mieście ,gdyż zawsze była możliwość ,że ktoś przyjedzie inną drogą i będzie chciał coś skubnąć na mieście. Tutaj też spokojnie. Wracamy znów na PKS. Nasza grupka urosła o kilkanaście osób, więc rzucała się w oczy. ni stąd ni zowąd podjechała nabita kabaryna z psami na PKS. Głupio nas obcinają ,ale nic. Po chwili wychodzą i pytają się czy przyjechaliśmy na mecz? My oczywiście ,że nie, jednak kilku z nas miało emblematy Górnika i psiaki zaczęły coś rozkminiać przez ,co zrobiła się lipa. Postanawiamy zawinąć się z przypałowego terenu i nie wracamy tu już. Psiarnia czekała na PKS-ie chyba z 4 godziny na darmo. Co za głąby. Na PKP tylko pojedyncze osoby od nas ,gdyż od rana dworzec był bardzo czujnie pilnowany przez psiarnię. Zbiórka na Placu Grunwaldzkim o 14:00. Powoli zaczęło zbierać się towarzystwo. Jest nas około 400-500 fanatyków Górnika. Pojawiają się tez psy w sile 2 dżipów. Nasza cała grupa idzie na pieszo pod sam stadion tym samym torując ruch na drodze. W okolicach naszego stadionu jest w chuj psiarni i więcej niż zwykle ochrony. Wszyscy są dokładnie przeszukiwani i robi się spory zator w wąziutkim przejściu.

06.06.1998r
Górnik Wałbrzych -Warta Poznań

Brak gości.

09.06.1998r ( wtorek )
Chemik Police - Górnik Wałbrzych

Do Polic o typową pietruszkę nie pojechał nikt. Jest to jeden z nielicznych meczów na który nie wybierał się ani jeden fan KSG.

strona główna | forum | Opisy wyjazdów