
Lubuszanin Drezdenko-Górnik Wałbrzych
Na ten wyjazd mieliśmy jechać autobusem, lecz ze względu na to, że kierowca był nieuchwytny postanowiliśmy wybrać się pociągiem. Na dworzec przybyły psy i nie wpuszczały na peron bez biletów, przez co koleją pojechały tylko 3 osoby, a reszta poszła kręcić busy. Ostatecznie w Drezdenku zameldowało się nas 29+1Zawisza+1 Gwardia. Miejscowi nie posiadają młyna lecz na meczu była grupka skinów(ok.15),która krzywo obcinała nasz sektor. W drugiej połowie doszło do małego spięcia ze strażakami, gdyż chcieliśmy najebać sędziemu który drukował mecz. .Doszło do małych szarpanin i wjechaniu psów na nasz sektor. Po czym zapanował spokój. W drodze powrotnej małe promocje w sklepach. W Wałbrzychu byliśmy ok. północy.
Promień Żary- Górnik Wałbrzych
Początkowo wyjazd miał być o 12:00,lecz uznano, że za późno i trzeba o 10:00. Przez co wyszło zamieszanie i jedni przychodzili na 10,a inni na 12.Co lepsze okazało się, że nikt nie zamówił autokaru. W ostatniej chwili udało się na szczęście zamówić autokar i fanatycy Górnika już mogli udać się w podróż. Na jednej z wiosek zrobiono małą promocje i wyniesiono kilka pojemników słodyczy. Bez żadnych problemów dotarliśmy na stadion (ok.30 min. przed meczem).Wtedy to ujrzeliśmy jak fani Górnika ,którzy przyjechali pociągiem, walczą z miejscowymi (ok.15) na murawie. Od razu wbiegamy na boisko w kierunku całej awanturki. Kibice z Żar pokazali nam numery butów i uciekli ze swojego stadionu. Tak spierdalali, że chyba "zapomnieli" o 3 flagach na plocie. Wszystkie oczywiście kasujemy. Jeden z miejscowych został złapany jak spierdalał przez plot i dostał kilka razy klamrą od pasa. Ostatecznie w Żarach zameldowało się 52 szalikowców wałbrzyskiego Górnika. 43 osoby podróżowały autokarem, 7 pociagiem,1 z piłkarzami oraz 1 PKS-em. Na meczu miejscowi "chuligani" obrzucali nas...jabłkami oraz jajkami .My natomiast stworzyliśmy naprawdę super doping i atmosferę. Każdy dawał z siebie ile mógł przez co była świetna zabawa Później zza płotu poleciało w nas kilkanaście kamieni. Natychmiast połamaliśmy ławki i ruszyliśmy w stronę płotu, lecz był zbyt wysoki do przeskoczenia i nic nie wyszło. Po wygranym przez nas meczu wszyscy piłkarze dziękują nam za doping. Przebijając "5" runął plot od naszego sektora. Dla uzupełnienia dodam ,że 1 z 3 flag skrojonych przed meczem została spalona. Idąc do autokaru skrojona została kiełbaska z grila. Kolo autokaru kręciły się miejscowe wieśniaki ,więc ich pogoniliśmy. Wracając zrobiliśmy małe zamieszanie w jednym z barów, gdzie wybito szybę Następnie na drodze stały dziwki i zrobiono sobie postój (chciały 100zl za numerek).Dopiero w jednej z miejscowości przed Wałbrzychem zrobiliśmy porządną promocje. Skradziono karton wafli ,pełno chipsów i napoi, mleka w kartonach i wszystko co popadło. Później na drodze zatrzymały nas psy i chciały zawrócić do sklepu, lecz gdy prawie wszyscy wysiedli z autokaru i postanowiono iść z buta ,psiaki dały sobie spokój. W Wałbrzychu byliśmy ok.22:00.
Pogoń Oleśnica-Górnik Wałbrzych
Na ten wyjazd postanowiliśmy wybrać się pociągiem. Niestety, jechały z nami psy. We Wrocławiu przesiadka( ok.20minutowa). Obcinało nas kilku gości .Bez problemów docieramy do Oleśnicy. Tam pod eskorta policji idziemy na stadion mijając festyn. Po negocjacjach z działaczami Pogoni wchodzimy 2 na 1 ulgowy bilet. W sumie było nas 112.110 jechało pociągiem, a 2 samochodem. Klatka była dość wysoka (3-4 metrów).Jeśli chodzi o miejscowych to stworzyli ok.20 osobowy młynek. Bujali się w szalach Śląska i Lechii .Byli bardzo śmieszni. W dodatku przed ich młynkiem wisiała flaga innego fan-clubu Śląska z Sycowa .Z naszej strony super doping i atmosfera. Po wygranym meczu wszyscy piłkarze dziękują za doping. Właśnie pod koniec meczu dostaliśmy cynk, że Śląsk chce zrobić nam wjazd do pociągu. W drodze na dworzec w Oleśnicy nic sie nie dzieje. Po wejściu do pociągu wszyscy przygotowywali się na starcie i gromadzili sprzęt. Na Mikołajowie stało kilu typów w szalach oraz koszulkach Śląska. Wtedy nasze emocje sięgnęły zenitu, gdyż Śląsk często w okolicach tego dworca robi akcje i zasadzki. Jednak nic nie było i bez problemu docieramy na Główny ok.19:00. Śląsk kończył grać z KSZO ok.18:30,a nasz pociąg był o 21:20,wiec spodziewaliśmy się hools Śląską. i znów się zawiedliśmy, przez prawie 2,5 godz. NIC!!! Ok. godz.20:00 fani Górnika ze Świdnicy i Jaworzyny odłączyli się od grupy i wsiedli w pociąg relacji Wrocław -Jaworzyna przez Świdnicę. Byli w 1 wagonie. Gdy pociąg ruszył to z 3-go wagonu wyskoczyło 3 typów z okrzykiem "WKS,WKS". Momentalnie nasi przeszli do tego wagonu. Było to doskonale widać z miejsca naszego postoju .Wynik tej konfrontacji nie mógł być inny. Zostały zdobyte 3 szaliki,3 koszulki, naszywki oraz flaga ROGÓW SOBÓCKI SLASK ZONE. Gdy już podjechał nasz pociąg to wpakowaliśmy się do ostatniego wagonu. Myśleliśmy, że jak Śląsk nie przyszedł na stacje to chociaż obrzuca pociąg. Jednak teren przy torach był dokładnie wyczyszczony przez psy. W Wałbrzychu byliśmy ok.23:00.
Pogoń Świebodzin-Górnik Wałbrzych
Sam wyjazd nie przedstawiał się rewelacyjnie. Chociaż do Świebodzina jest nie daleko bo ok.250-270 km to dojazd pociągiem nie był zbyt wesołym połączeniem. Mimo tego 9 fanów wyruszyło już w piątek pociągiem o godz.21:30. W najlepszym wypadku mieli oni być w Świebodzinie o gdz.7:00 rano, czyli 8 godzin przed meczem. Już w pociągu trafili na kilku fanów...Legii z Jeleniej Góry bogacąc się o 3 szaliki Legii i koszulkę Pogoni. Inna 4-osobowa grupa wyruszyła 0 3:27 pociągiem na Jelenią Górę. Tam zapoznali się dokładniej z połączeniem i 2 fanów wróciło powrotem na Wałbrzych, jadąc przez Wrocław i Poznań byli 2 godziny przed meczem na miejscu. Dwaj pozostali spróbowali przez Zielona Górę i z braku połączenia ruszyli z buta. Reszta ekipy podróżowała 2 busami w policyjnej eskorcie przez całą drogę!!!!!!! Ekipa busowa ku naszemu zdziwieniu spotkała na drodze dwóch "maratończyków", którzy po przejściu ok.20km mieli już serdecznie dosyć dreptania. Przed Świebodzinem doszło do ciekawej sytuacji. Oba busy zostały skierowane na poboczny parking. Tam tez czekał na nas oddział policji oraz...prezes Pogoni z biletami, musieliśmy kupić w przypadku jak byśmy chcieli oglądać mecz. Wszystko by było do przyjęcia gdyby nie ceny biletów, które kosztowały 7 zł. to nie by jeszcze koniec cyrków. Niespodziankę sprawili nam również psy. Celem zakupu biletów był jeszcze alko-test czyli panom w mundurkach trzeba było dmuchnąć w balonik. Jeden z fanów Górnika od razu zaczął się zrywać w las, ale jego zamiary ostudziło 2 mundurowych .Z ok.20 osób test przeszło jedynie 12 osób. Pozostała 8-mka miała pozostać w lesie, a ich średnia wynosiła 1,5 promila na głowę. W tej sytuacji na nic zdały się próby rozmowy z psami. Oprócz tego policja zabrała nam cały sprzęt z busa. Najlepiej zachował się 1 z mundurowych znajdując nasz sprzęt szybkiego reagowania z euforia zgłosił. Cyt."...Panie naczelniku, znalazłem, tak mam ,to kije, to są bandyci..."co zostało skwitowane śmiechem przez Wałbrzyszan .Oprócz tego kierowca dostał mandat na 500zl i ruszyliśmy w dalszą drogę .Łącznie na sektorze było nas 28,wywiesilismy 1 dużą flagę i zajęliśmy się dopingiem, który tego dnia nie był naszą mocną strona. Mimo iż Świebodzin jest małym miastem to policji mieli dosyć dużo i średnio na 1 osobę od nas przypadała 1,5 mundurowego. Jeszcze przed meczem grupa pociągowa w sile 9 osób powędrowała na komisariat ,gdzie porobiono im fotki Policja była tak ubezpieczona na komendzie, że w razie jakichś zamieszek czekał oddział antyterrorki. Na meczu tym byli obecni także kibice Falubazu Zielona Góra w kilka osób. W przerwie meczu chcieli się nam przyjrzeć z bliska ale zostali pogonieni przez psy. Po czym odjechały 2 busy, potem policja wyciągnęła jeszcze 2 kibiców KSG lekko obijając jednego i odebrali im kominiarki, które jednak w swoim czasie zostały zwrócone. Cała ta grupa została na sektorze i wróciła z piłkarzami .Ekipa busowo- hoolsowa, która przybyła po swoich w lesie zastała 8 totalnie pijanych kibiców KSG, którzy popijając wódeczkę dopingowała Górnik?! Przy pilnujących ich przez cały czas mundurowych .Co najdziwniejsze po wódkę wysłali jednego z psów, który kupił im niezbędny sprzęt .Grupa już w całości była również eskortowana przez cala drogę, gdzie w porywach towarzyszyło im 6 niebieskich wózków. Dopiero za Jaworem zostali puszczeni. Wyjazd piknikowy, bez historii chuligańskiej jedyne co można o nim powiedzieć to, to, że zaliczony.!
09.10.1999 r
Górnik Wałbrzych - Flota Świnoujście
20 kibiców Floty obecnych w Wałbrzychu. 3 osoby pociągiem, a reszta busem. Mieliśmy 2 flagi,1 Floty i 1 Pogoni z napisem Świnoujście. Młyn Wałbrzycha to ponad 100 osób, mieli kilka fajnych flag. W czasie meczu Wałbrzych kilkakrotnie atakuje nasz sektor w celu skrojenia flag, kilku z nich którym udaje się wskoczyć na plot dostaje po pysku. Obrzucają nas kamieniami i butelkami jednak nikomu nic się nie stało. Następnie Wałbrzych walczy z policja. My w tym czasie ściągamy nasze flagi. Warto zaznaczyć, ze kibole Wałbrzycha zaproponowali nam solówy ale ta propozycja nie została przez nas przyjęta. Najciekawszy wyjazd w tej rundzie.
Amica II Wronki-Gornik Wałbrzych
Na ten wyjazd wybraliśmy się pociągiem już dzień wcześniej aby uniknąć psiarni co nam się udało. Bez biletów dojechaliśmy w 32 osoby aż do Wrocławia ,gdzie mieliśmy przymusowa wysiadkę. Tam mendy zapytały się nas jak żyjemy z kibicami Miedzi Legnica bo wrócili ze swojego wyjazdu i łazikują sobie po dworcu. My zgodnie odpowiadamy ,ze zgoda i ,ze idziemy "pogadać" z naszymi ziomkami z Legnicy. Gdy wpadliśmy na hol ze sprzętem to ujrzeliśmy ok.10 osobowa grupę na która od razu ruszyliśmy. Ci pokazali nam numery butów i zaczęli uciekać z wrocławskiego dworca. Pogoń za nimi trwała aż do stacji CPN znajdującej się koło dworca po czym daliśmy sobie spokój. Następnie udaliśmy się na peron w oczekiwaniu na pociąg w kierunku Szczecina. Wówczas szybko zebrali się kibice Śląska ,którzy chcieli dobrać się nam do skóry. Wpadli na przeciwny peron i kilku przedostało się na nasz. Rzucili w nas śmietnikiem oraz pokalem i zaczęła się cała akcja. Szybko chwyciliśmy za kamienie i obrzucaliśmy nimi Śląska (było ich ok.20 dobrego składu) oraz ze sprzętem wtargnęliśmy na peron ,gdzie stal WKS i po krótkich gonitwach i szarpaninach 2-3 konkretnie obiliśmy .Po tym zdarzeniu pozlatywało się sporo psiaków i już do niczego nie doszło. Podsumowując to wygraliśmy z 2 ekipami w przeciągu kilku minut. W pociągu kanar robił problemy ,lecz udało nam się po incydentach z taksówkarzem w Kościanie (2 z nas zwiniętych) dojechać do Wronek ok.2-3 w nocy. Nas zdziwiło ,że na stacji czekało na nas ok.20 psów!!! Zapakowali nas do policyjnego stara i wszystkich zawieźli na komendę ,gdzie spędziliśmy czas do meczu (czyli 11 godzin!!!).Następnie zawieźli nas do Popowa ,gdyż tam rezerwy Amicy rozgrywają swoje spotkania. W sumie w Popowie zameldowało się nas 42 plus 1 z Arki. Sędzia drukował jak cholera przez co chcieliśmy mu spuścić wpierdol po meczu. Po przegranym meczu piłkarze dziękują nam za doping. Chcieliśmy wszyscy się do nich wbić do autokaru przez co doszło do utarczek z kundlami w efekcie których zdobyliśmy czapeczkę psa. Wpakowali nas do kabaryny i zawieźli na dworzec .Eskortowali nas do Poznania skąd przejęła nas psiarnia z Wałbrzycha!!!!(kurwa pierwszy raz pojechali na wyjazd bez nas i przejęli w drodze powrotnej).Po 10 minutach postoju na Głównym w Poznaniu i krótkiej pogawędce z kilkoma fanami Lecha będącymi na dworcu udaliśmy się do Wrocławia ,gdzie liczyliśmy na kolejne atrakcje, gdyż rano Śląsk grał u siebie z GKS-ą i mogli się na nas zgadać. Jednak nic nie było oprócz wzmocnionych oddziałów psów. Po 2,5 godzinie postoju udaliśmy się do Wałbrzycha. Dotarliśmy na miejsce ok.23 godziny. Podsumowując wyjazd jak najbardziej ciekawy ,gdyż wygraliśmy dymy z 2 ekipami oraz ,że na tak duża odległość pojechało nas nawet sporo ( ok.300 km i 42 osoby to całkiem nieźle).
Obra Kościan-Górnik Wałbrzych
Na ten wyjazd wybraliśmy się pociągiem po raz kolejny rolując psiarnię ,która obstawiała 2 inne pociągi. Wcześniej udaliśmy się do Jaworzyny ,aby przetrzepać fan club Śląska z Jawora. Przybyło tylko 2 podejrzanych z Jawora i dostali po bombie. Na kolejnych stacjach dosiadały się wioski jadące na Śląsk -Polar ,które oczywiście kasowaliśmy. Do samego Wrocławia wzbogaciliśmy się o 3 szaliki (Śląsk -Motor ,Forever Śląsk ,Śląsk Hooligans). Na samym dworcu wpada nam szalik Wisły Kraków i przechodzimy na inny peron oczekując pociągu w kierunku Poznania (mieliśmy do niego ok. 30 minut). Wówczas na nasz peron wpadła ok.30-40 osobowa grupa hooligans Śląska ze sprzętem i zaatakowali nas. Początkowo broniliśmy się ,lecz później trzeba było uznać wyższość rywali i zaczęliśmy się zmywać. Po chwili wpada psiarnia na peron i fani Śląska uciekają z dworca. Dziwi nas fakt ,że gdy zaczęliśmy uciekać nie ruszyli w pogoń za nami (przecież mieli nas prawie w garści). Trudno to ich sprawa. W obstawie psów czekaliśmy na pociąg. Po przyjeździe jego okazało się, że będziemy mieli "towarzystwo". 3 ostatnie wagony zajmowały Żabole jadące na Lecha. W takim układzie zostaliśmy zmuszeni do ukrywania się po pociągu .Nie wszystkim to się udało efektem czego jest stracona jeszcze podczas postoju we Wrocławiu flaga (12-metrowa Official Hooligans Górnik Wałbrzych),1 szalik oraz załapanie kilku strzałów i ewakuacja z pociągu 3 fanów z Wałbrzycha. Żabole, które natrafiły 2 fanów Górnika z tymi "fantami" byli dość konkretni i było ich ok.6-7,a nie jak pierdolą w niektórych zinach ,że nas był cały przedział ,a oni weszli sobie do niego i jakby nigdy nic wzięli sobie nasze barwy (to totalny kit). W Kościanie przejmują nas psy i kręcą kilka osób zamieszanych w pobicie taksówkarza 2 tygodnie wcześniej. W sumie w Kościanie było nas 21 (najmniej w rundzie wiosennej). Miejscowi fani byli do nas przyjaźnie nastawieni i chcieli układu ,lecz odmawiamy ,gdyż nie łączymy się nigdy z Fan Clubami ( na tym już się przejechaliśmy). Po meczu słusznie pakujemy się do autokaru piłkarzy, gdyż w drodze powrotnej we Wrocku czekało na nas sporo fanatyków Śląska ze sprzętami. W ten sposób uniknęliśmy pewnych smarów i najprawdopodobniej masakry od fanatyków z Oporowskiej. Podsumowując wyjazd nie zbyt udany ,gdyż straciliśmy flagę. Szczerze mówiąc wydygaliśmy wracać pociągiem z obawy o Śląsk co nie świadczy o nas najlepiej. Na otarcie łez przywieźliśmy 4 szale WKS-u
.
Górnik Polkowice-Górnik Wałbrzych
Na ten wyjazd wybraliśmy się autokarem wypełnionym po brzegi (ok70-80 typa)oraz 5-oma busami i autem. Od samego Wałbrzycha towarzyszą nam psiaki .Co miasto było ich coraz więcej. W samych Polkowicach był sam pies Pałaszewski i dyrygował całym spotkaniem to też nic nie mogło i nie wydarzyło się tego dnia. W sumie zameldowało się nas 112. Byliśmy wyposażeni w 100 białych i 100 niebieskich balonów co dało fajny efekt. Na tym spotkaniu pojawili sie również fani Zagłębia Lubin ze zdobyczną flagą Górnika ,która skroili nam podczas 4 ligi w Bolesławcu. Na tym meczu ja podarli ,gdyż nie chciała się palić. Pod koniec meczu ściągnęliśmy flagi ,gdyż piłkarze grali cały czas w chuja. W domu zameldowaliśmy się ok.15-16 godziny.
Miedz Legnica-Górnik Wałbrzych
Miał to być jeden z ciekawszych meczy Górnika w rundzie jesiennej .Wybraliśmy się do Legnicy pociągiem oraz 2 busami. Jechaliśmy z psiarnią. Wspólnie z nami podróżowali zaprzyjaźnieni kibole. Byli to :Gwardia Koszalin w 5 osób, Zawisza Bydgoszcz 4 osoby, GKS Tychy 1,Arka 1,Polonia Świdnica 30,Spartakus Jelenia Góra 10. Razem na sektorze było około 170 fanatyków biało -niebieskich .Byliśmy wyposażeni po raz kolejny w biało -niebieskie balony ,a na początku 2 polowy odpalamy 4 race co w połączeniu z balonikami daje zajebisty efekt. Miejscowych kiboli Miedzianki było gdzieś ok.200-220.Wspomagalo ich 17 z Resovii oraz 34 ze Stali Bielsko- Biała. Byli obecni również fani Śląska w liczbie 20-30 (siedzieli osobno).Fani Miedzi posiadali tez balony w barwach swojej jedenastki oraz odpalili świecę dymną. Byli także dobrze oflagowani podobnie jak my .Na początku przerwy fani z Legnicy próbowali ruszyć na psiarnię, lecz strasznie kiepsko im to wyszło a psy nawet się nie cofnęły. My w tym czasie dopingowaliśmy Miedziaków. to było chyba wszystko godne uwagi co wydarzyło się w Legnicy. Wracając zgodnie z tradycją spodziewaliśmy się ataków na pociąg w Jaworze. Poleciało kilka kamieni i 1 koktajl ,lecz nie wpadł do środka. W Wałbrzychu meldujemy się około 17.
Zjednoczeni Żarów- Górnik Wałbrzych
Na ta wioskę udaliśmy się pociągiem. Łącznie było nas 200 w tym 50 ze Świdnicy. W drugiej połowie doszło do małego zamieszania a na boisko wtargnęli kibice KSG. Powodem było burzenie się kilku buraków po drugiej stronie do znajdujących się tam kiboli z Wałbrzycha. W sumie nic wielkiego Mentownia tez nie próżnowała i wywieźli kilku kibiców Górnika do lasu i tam spuścili manto i zostawili.
Lechia Zielona Góra-Górnik Wałbrzych
Na rozpoczęcie rundy wiosennej wybraliśmy się do Zielonej Góry pociągiem w 60 osób+2 z Zawiszy. Udało się jechać bez psów, przez co nie mięliśmy kłopotów. W Jeleniej Górze przesiadka i widzimy kilku uciekających kibiców Karkonoszy. Do Zielonej dojeżdżamy bez przeszkód. Na dworcu tyły naszej grupy atakuje pasem kamikadze z Falubazu i rozbija naszemu głowę, lecz reakcja jest natychmiastowa i napastnik obrywa 2 razy butelka po czym zbiega z miejsca zdarzenia .Później zostajemy przechwyceni przez psy i zaprowadzeni na stadion Przy wejściu zabrano nam pasy ,i inne groźne przedmioty. Doping mimo fatalnej pogody prowadziliśmy cały mecz bardzo dobry. Podczas meczu nic się nie dzieje, choć będący na tym meczu fani Falubazu mogli nas bez problemu zaatakować gdyż nie siedzieliśmy w klatce. Z meczu zrywamy się 15 minut aby zdążyć na pociąg. Wracaliśmy z 3 przesiadkami, w tym ostatnia 4,5 godz. w Jeleniej Górze- całkowity brak Karkonoszy. Niektórzy fani KSG jada do Wałbrzycha taksówkami robiąc taksówkarzy w balona, a reszta czekając na pociąg poszła kupić spray ,którym pomalowaliśmy okolice dworca i stadionu. W Wałbrzychu meldujemy się o 6 rano.
Karkonosze Jelenia Góra-Górnik Wałbrzych
Po tym jak doszło pól roku temu do kosy z Karkonoszami postanowiliśmy pokazać im kto tu rządzi .Kilkakrotnie robiliśmy wypady po szale do Jeleniej i raz nawet ustrzeliliśmy kilku ważniejszych kibiców Karkonoszy. Wracając do meczu to na kilka dni przed nim wystawiliśmy im propozycje dymu po 30 w Marciszowie. Jak można było się spodziewać- cykory odmówiły .Mimo co i tak udaliśmy się wcześniejszym pociągiem w 25 na łowy. Wysiedliśmy w Janowicach gdzie wpadł nam 1 szal. W samej Jeleniej dużo policji. Dwóch fanów Górnika odłączyło się od grupy i dostali oklep od miejscowych (skończyło się na kilku szwach).Ostatecznie zameldowało się nas 250 w tym 30 ze Świdnicy i 20 ze Spartakusa .Zaraz po gwizdku odpalamy 5 rac i puszczamy w ruch 200 balonów oraz serpentyny i papierki co daje piorunujący efekt. Młyn Karkonoszy liczył ok.150 w tym pajace z Dzierżoniowa. Mieli 6 rac i 2 świece. Na meczu palimy ich skrojone szale przez co doszło do szarpaniny z policja. Podczas meczu nie działo się nic godnego uwagi. Wracając w okolicach dworca próbowaliśmy zaatakować stojących na górce fanów Karkonoszy lecz zabrakło nam zdecydowania i obiła nas trochę psiarnia .Około 10 fanom Górnika udało oderwać się od grupy i mieli przyjemność pogonić podobna liczebnie grupę miejscowych .Później już nic godnego odnotowania się nie działo.
Kotwica Kołobrzeg -Górnik Wałbrzych
Główna ekipa na ten mecz wybrała się pociągiem i liczyła ok.60 osób. Po za tym pojechały jeszcze 2 busy (20). Od rana urzędowaliśmy w Koszalinie i wspólnie z miejscowymi fanami Gwardii Koszalin udaliśmy się do Kołobrzegu. W sumie zameldowało się nas na obiekcie Kotwicy 86 fanów Górnika plus ok.30 sympatyków koszalińskiej Gwardii oraz tradycyjnie 1 z Arki. Młyn Kotwicy oceniliśmy na ok.70-80 osób w tym kibice Floty Świnoujście (podobno było ich 2).Na meczu było od zajebania psiarni w związku z czym nic ciekawego nie mogło się wydarzyć. Mieliśmy ze sobą dużą 20-metrową flagę TYLKO GÓRNIK. Fani Kotwy mieli 1 konkretna świecę dymną. Po meczu pociągowi wracają do domów w obstawie palanteri przybyłej na to specjalnie z Wrocławia. Skończyło się na tym ,że sporo osób dostało kredyty a sprzeciwy były pretekstem do użycia pałek. W Poznaniu mamy przesiadkę ponad 2 godzinną ,lecz był spokój. We Wrocławiu czeka na nas kilku psów z Wałbrzycha i nie niepokojeni przez kanara wracamy do Wałbrzycha, w którym meldujemy sie z samego rana ok.6 godziny.
Polonia Bystrzyca Kłodzka -Górnik Wałbrzych
Tuz przed tym wyjazdem odbył się pogrzeb zmarłego na dniach naszego kolegi "Zmudki" na którym było obecnych grono kibiców Górnika. Został złożony wieniec i kilka szalików ku czci jego pamięci. Wracając do samego wyjazdu to pojechaliśmy autokarem w sile 41 osób bez obstawy psiarni ,gdyż po raz pierwszy zmieniliśmy miejsce odjazdu. Na stadion wjeżdżamy przez plot i od razu dochodzi do zadymy z miejscowymi zgredami do której wciąga sie jeszcze pól trybuny. Za chwilę wpada psiarnia i zaczyna napierdalać wszystkich przybyłych z Wałbrzycha w efekcie czego zostajemy zmuszeni do ewakuacji ze stadionu. Nie wszystkim to się udało i wyłapali naprawdę konkretne smary. Później już się uspokoiło i po konsultacjach z prezesem weszliśmy ponownie na stadion .Cały czas nabijaliśmy się z miejscowych buraków. Po meczu w eskorcie palantów przybyłych z Wałbrzycha opuszczamy okrężnymi drogami wioskę.
Stilon Gorzów-Górnik Wałbrzych
Na ten wyjazd pojechaliśmy autobusem w sile 20 osób plus 2 z Gwardii Koszalin .Przed samym Gorzowem na jakimś zajeździe dozbrajamy się ,a na rogatkach rozbrajają nas psy. Zdziwiła nas ich duża ilość (50).Pod ich eskorta jedziemy na stadion nie napotykając na żadnych kibiców. Dopiero pod stadionem widzimy kręcących się Stilonowców. Tam tez dołączają do nas fani pociągowi (2)ze zdobycznym szalem Stilonu .Ogólnie na sektorze było nas 24+2 Gwardii+1 Arka. Młyn miejscowych oszacowaliśmy na ok.150. Dość fajnie się prezentowali ,mieli 4 race oraz świece dymne. Również jakość fanów Stilonu była na bardzo wysokim poziomie. Doping prowadziliśmy od niechcenia tylko po udanych zagraniach naszych graczy ryknęliśmy co nie co .Po meczu piłkarze dziękują nam za doping .Wówczas nastąpił atak Stilonu na nasz sektor, który nie wyszedł im zbyt dobrze ponieważ warunki jakie mieli mogli wykorzystać lepiej ,a nie głupio stanąć przy klatce i rzucić butelka oraz kamieniem. Momentalnie zostali rozgonieni przez psy .My w tym czasie dopingowaliśmy Stilonowców. Gorzów opuszczamy bez żadnych problemów, gdy opuszcza nas eskorta psiarni to robimy porządną promocję w jednym z przydrożnych sklepów. Wynosimy co popadnie. W Wałbrzychu meldujemy się około 22:00.
Nysa Kłodzko- Górnik Wałbrzych
Na ten wyjazd pojechaliśmy pociągiem na 2 grupy. Pierwsza około 20 osobowa z psiarnią, druga 15-osobowa bez psów. Kanar nie sprawiał problemów wiec dojechaliśmy spokojnie. W samym Kłodzku sporo psów. Na ten mecz zjechały się fan cluby Śląska z okolicznych wiosek (Nowa Ruda, Stronie Śląskie, Kłodzko) i próbowali nas zaatakować. W sumie nic wielkiego nie zdziałali ponieważ nie mieli odwagi, chociaż jakościowo byli od nas o wiele lepsi. Wszystkich fanów Górnika na sektorze było około 45. Byli tez fani Górnika z Kudowy Zdroju. Podczas powrotu miejscowe cieniasy próbowały obrzucać pociąg ,lecz podkreślam PRÓBOWALY. Do Wałbrzycha docieramy bez żadnych problemów .Następnie całą grupą jedziemy do Szczawna Zdroju w poszukiwaniu siatkarskich kiboli Stali Nysa, którzy tego dnia odwiedzili halę wałbrzyskiego OSiR-u .Poszukiwania kończą się fiaskiem gdyż przyjezdni wrócili do domu. Następnego dnia nie mieli tego szczęścia co wcześniej i trafiliśmy najpierw na 2 kibiców Stali ,którym skubnęliśmy szalik, a kolejnym 4 zabraliśmy flagę w barwach (żółto-niebieska).
Chrobry Głogów- Górnik Wałbrzych
Do Głogowa wybraliśmy się 2 autokarami w sile 100 osób w tym 2 z Gwardii i 1 z Arki. Od samego Wałbrzycha mieliśmy eskortę psów wobec czego nic się nie dzieje .Przed Głogowem psy przetrzepują nasze autokary i wszystkich spisują. Na meczu nic się nie dzieje ze względu na liczną obecność psiaków. Młyn Chrobrego liczył ok.150 osób ,mieli super flagi oraz odpalili 15 rac i kilka świec. Niczym innym nie zaimponowali .Po meczu spokojnie wróciliśmy do Wałbrzycha.
Flota Świnoujście- Górnik Wałbrzych
(walkower)
Wyjazd nie doszedł do skutku gdyż Górnik oddal walkowera
Chemik Police-Górnik Wałbrzych
Mecz rozgrywany w Koszalinie. Pojechało nas pociągiem ok.30-40.We Wrocławiu gościu ze Śląska odgrażał się, że zrobią akcje w drodze powrotnej. W samym Koszalinie miłe przyjęcie ze strony Gwardii, sporo alkoholu ,dużo zgonów, kilka osób zostaje przymusowo dłużej .Wracamy z piłkarzami oraz pociągiem na kilka rzutów.Za każdym razem we Wrocławiu cisza i spokój.
Polonia Słubice- Górnik Wałbrzych
Na ten wyjazd nie była zaplanowana konkretna wycieczka wiec każdy jechał na własną rękę. Jedna z grupek jechała przez Głogów( 3) i widziała około 10 fanów Chrobrego szykujących się na swój wyjazd do Świebodzina. Kilku fanów skorzystało z okazji i odwiedziło przygraniczny Frankfurt nad Odra. W Słubicach panowała sielankowa atmosfera ,miejscowi nie posiadali młyna ,jedynie tylko kilku łebków w szalikach. Łazikowaliśmy po całym stadionie i jego okolicach bez żadnych sygnałów wrogości. Fanów Górnika na tym meczu było 18,mieli jedna flagę i swoim dopingiem próbowali wspomóc zawodników. Po meczu 3 fanów udaje się do Bydgoszczy na jeden z meczy Zawiszy, a reszta wraca z piłkarzami do Wałbrzycha ,w którym meldują się ok.2:00 rano.
Górnik Wałbrzych -Bielawianka Bielawa
Do Ząbkowic wybraliśmy sie busem w 15 osób. Wywiesiliśmy jedną naszą flagę oraz dwie skrojone .Dziwi brak fanów Bielawianki i Orła, gdyż byli u siebie. W drugiej połowie palimy dwie szmaty Ząbkowic. Po meczu spokojnie wracamy do domu.
Warta Poznań- Górnik Wałbrzych
Na ten wyjazd jechaliśmy w dwóch grupach. Pierwsza 25 osób dojechała na początek meczu a druga na druga polowe meczu. Na ten pojedynek przybyli także fanatycy Kolejorza ,z którymi to umówiliśmy się na wspólny sparing w parku. Po zakończeniu meczu udaliśmy się na dworzec z jednym fanem Lecha. W odpowiednim miejscu został pociągnięty hamulec i fani KSG zostali zaprowadzeni na miejsce walki. Tam stoczyliśmy sparing po 11, z którego zeszliśmy pokonani. Mamy troszeczkę żalu do poznaniaków ,bo w momencie rozkręcenia się zabawy kilku (3-5) z nich włączyło się do bijatyki. Jesteśmy pierwszą ekipą w Polsce, która postawiła się Lechowi na ich terenie. W walce ucierpiał jeden z naszych kolegów i musiał skorzystać z opieki lekarskiej. Fani Lecha zachowali się bardzo w porządku. Podczas gdy nasz kolega leżał w szpitalu odwiedzali go i przynosili mu jedzenie, picie, zdjęcia ,gazetki itp. Reszta ekipy bez większych problemów wróciła do Wałbrzycha.
GÓRNIK WAŁBRZYCH - CHROBRY GŁOGÓW
Na ten mecz do naszych ziomków z Wałbrzycha wybrało się 19 kibiców Zawiszy. W Wałbrzychu byliśmy dzień przed meczem, który spędziliśmy na różnych imprezach. W dniu meczu wszyscy mieliśmy ustawić się w uliczce, która prowadziła na stadion, jednak policja nas stamtąd przegania. Postanowiono więc wejść na stadion. Gdy większość z nas była już na stadionie pod kasy nadjechał autokar Chrobrego. Nastąpił atak kibiców, którzy stali pod bramami, lecz wywiązała się też walka z policją. Kibice Chrobrego w szybkim tempie udali się do klatki. Gdy pod kasami dalej trwały gonitwy z policją, my razem z resztą Górnika wjechaliśmy na murawę i zrobiliśmy podjazd pod klatkę Chrobrego. Poleciały na nich różne przedmioty, jednak po chwili wpadają niebiescy - najpierw ich przeganiamy, ale drugim razem są górą i zwijają jednego z Górnika. Z Chrobrego w klatce postawiło się 10 osób, reszta uciekła na górę sektora.. Pozdrowienia dla Kibiców Górnika za gościnność, a w szczególności dla ekipy ze Śródmieścia. Przed meczem kilku naszych i Górnika kręciło się w okolicach dworca PKP i namierzyli 2 podejrzanych typów. Ponieważ gubili się w zeznaniach dostali po głowie, jeden z nich nie wytrzymał i narobił w spodnie. Po rozmowie telefonicznej z Chrobrym okazało się, że byli to kibice KKS Kalisz, których było podobno trzech, a my zatrzymaliśmy tylko dwóch. Myśleliśmy, że na tym meczu będziemy mieli okazję odbić flagę Zawisza Hooligans, którą ukradli kilka miesięcy wcześniej z samochodu kibice z Kalisza (kiedy 5 naszych pojechała na Legia - Zagłębie Lubin), mający zgodę? z Chrobrym. Flagi jednak nie było.